Przejdź do głównej zawartości

Posty

Sivga P-II Recenzja - Żywiołowy romantyk

Jeśli marka Sivga nic Ci nie mówi, to nie czuj się źle ponieważ dla mnie to również nowość i egzotyka. Występuje już jednak na rynku kilka innych modeli słuchawek, bardzo podobnych do siebie i wyposażonych w ten sam przetwornik przykładowo Blon B20 czy Sendy Aiva jednak każde z nich ponoć nieco się od siebie różnią strojeniem. Nie słyszałem pozostałych odmian, więc nie wiem czy i na ile są do siebie podobne. W ręce wpadły mi Sivga P-II i to ich dotyczy poniższy opis, a opisywać zdecydowanie jest tutaj co. Wygląd, budowa i akcesoria:   Nieduże, bardzo zwyczajne pudełko z prostą grafiką. Razem ze słuchawkami otrzymujemy: - Kabel zbalansowany 4,4mm oraz przejściówkę na 3,5mm w tekstylnym woreczku - Sztywne etui do transportowania i przechowywania słuchawek Kabel pleciony, zakończony złączami 2,5mm do słuchawek oraz 4,4mm do źródła. Przypomina bardziej kabel od słuchawek IEM. Przyjemny w dotyku, miękki i giętki. Dodatkowo otrzymujemy tak samo wykonaną przejściówkę do jacka 3,5mm. Sztywne e
Najnowsze posty

Ibasso DX300 Recenzja - Zmiana warty

Ibasso w porównaniu do części swojej konkurencji nie wypuszcza DAPów, ani aż tak wielu, ani aż tak często. Kolejne ich modele, zwłaszcza te flagowe zawsze powodują jednak spore zamieszanie na rynku. Tym razem zamieszanie jest dodatkowo o tyle większe, iż zmian DX300 wprowadza naprawdę wiele. Począwszy od bardzo unikatowej architektury odpowiadającej za sferę audio, przez nowy procesor i na nowym brzmieniu kończąc. Nowości jest więc bez liku. Nie omieszkałem sprawdzić jak to wszystko wypada w praktyce i tym samym zapraszam do recenzji Ibasso DX300. Wygląd i budowa: Nieduże pudełko z zewnętrzną wsuwką. Otwierające się i efektownie prezentujące odtwarzacz. Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy: - etui - kabel usb - kabel coaxialny - ochraniacz ekranu - kabel do wygrzewania Wygląd z jednej strony bardzo klasyczny z zaokrąglonymi rogami, ale upiększony jedną z krawędzi poprowadzoną pod kątem. DX300 jest duży i dość ciężki chociaż i tak lżejszy niż można by się spodziewać. Na prawej, kąto

Astell&Kern PEE51 Recenzja - Muzyczna esencja

Niefortunny trend pozbawiania smartfonów wyjść słuchawkowych pomógł rozkwitnąć nowej gałęzi małych daców popularnie nazywanych donglami. Mamy dostępnych już sporo urządzeń tego typu, ale tym razem mamy do czynienia z propozycją od jednego z prawdziwych potentatów przenośnego świata audio. Recenzję niesamowitego Astell&Kern SP2000 ( Recenzja ) mam już za sobą, a jako że lubię kontrasty to postanowiłem zająć się również najmniejszym i najtańszym źródłem tegoż producenta, a mianowicie Astell&Kern PEE51. Ile cech charakteru tej koreańskiej marki udało się zawrzeć w tak małych gabarytach? Okazuje się, że nadzwyczaj dużo. Wygląd i budowa: Malutkie pudełko bo i zawartość bardzo symboliczna.  Poza samym urządzeniem i instrukcją nie otrzymujemy żadnych akcesoriów. Szkoda, że zabrakło nawet przejściówki na duże gniazdo USB. Wykonanie i wygląd jak na Astell'a przystało to klasa sama dla siebie. Zarówno wtyczka jak i korpus zbudowane są z bardzo przyjemnego w dotyku metalu. Ozdobnikiem