Przejdź do głównej zawartości

Hifiman Arya Recenzja - Same zalety


Hifiman po skromnych początkach, na stałe wpisał się w krajobraz słuchawek najwyższej, brzmienowej klasy. Miał również swój ogromny wkład w przywrócenie do życia technologii magnetostatycznej. Opisywane Hifiman Arya mimo iż kosztują niemal siedem tysięcy złotych to postrzegane są jako posiadające świetny stosunek ceny do jakości. Co dostajemy za tą niebagatelną sumę i przede wszystkim jak prezentują się od strony brzmienia? Zapraszam do recenzji.

Wygląd, budowa i akcesoria:

Malutkie pudełko jak na standardy pełnowymiarowych słuchawek nausznych. Wygląda wręcz, że zbyt malutkie ponieważ słuchawki ledwo się w nim mieszczą, wchodząc na wcisk. Środek wyścielany miękkim materiałem jednak zwykłe kartonowe pudełko nie sprawia specjalnego wrażenia, a już w szczególności na tym pułapie cenowym.



W zestawie poza słuchawkami otrzymujemy jedynie 1,5m kabel zakończony wtyczką 6,3mm. Żadnego etui, zapasowych padów czy kabla zbalansowanego XLR lub 4,4mm. Mogło by być lepiej.


Z wyglądu słuchawki prezentują się bardzo atrakcyjnie. Całe w czerni, gustowne i eleganckie. Jak na konstrukcję magnetostatyczną niezbyt ciężkie i bardzo wygodne. Kształt muszli odzwierciedla anatomię ludzkiego ucha, w żadnym miejscu go nie dotykając i pozostawiając sporo miejsca nawet dla co bardziej odstających. Docisk padów do głowy dość mocny, zwłaszcza jak na nieprzenośną konstrukcję otwartą jednak o dyskomforcie nie ma mowy ponieważ grube pady pady dobrze rozkładają nacisk. Jak już przy padach jesteśmy to są one hybrydowe - skórkowe z zewnątrz i materiałowe od środka. Na głowie spoczywa nam bardzo szeroka materiałowa opaska gwarantująca wysoki komfort i brak ucisku. Wygoda jednym słowem pierwszorzędna. Z jakością wykonania już jest nieco gorzej. Pałąk niby metalowy, jednak jest to zwykła, mało atrakcyjna, niczym nie obita blacha, a muszle to polakierowany plastik. Połączenie pałąka z widełkami trzymającymi muszle również nie nastraja pozytywnie. Mała śrubka z wyczuwalnym luzem raczej nie zagwarantuje bezproblemowego, wieloletniego użytkowania. Całość nie prezentuje się źle jednak zdecydowanie nie przystaje poziomem do innych luksusowych słuchawek. 


Brzmienie:

Hifiman Arya to prawdziwy koszmar recenzenta. To co je charakteryzuje to niemal najwyższy poziom w każdym aspekcie z zachowaniem umiaru, wyważenia, zbalansowania i braku zapuszczania się w ekstrema. Brzmią przez to dojrzale, koherentnie, uczciwie i w nieprzekombinowany sposób. Nie są ciepłe, nie są też jakoś nadzwyczajnie organicznie, ale bynajmniej nie są też przeciwieństwami tych określeń. Raczej określiłbym je jako wierne i realistyczne. Bardzo równe, i nie że balansem tonalnym tylko wszystkie elementy są na równie wysokim poziomie. Często jest tak, że jakaś składowa potrafi być "amejzing" jednak w innym aspekcie pojawia się przynajmniej jedno lub więcej "ale". Tutaj natomiast ciężko znaleźć jakiekolwiek ale. Nie sposób znaleźć niczego wadliwego jako punktu zaczepienia dla krytyki.

Na samym początku odsłuchu co prawda uderzyła mnie zbyt ofensywna góra. Winowajcą okazał się jednak niefabryczny kabel, który w przypadku innych słuchawek, a może i nawet razem z Arya w innym torze sprawdzi się doskonale jednak u mnie wysokie tony i wyższa średnica posiadały tendencję do akcentowania ostrości i nadmiernej twardości. Rozwiązania nie trzeba było jednak daleko szukać bo wystarczyło wpiąć niepozorny, pod pewnymi względami mniej imponujący brzmieniowo, ale całościowo jednak lepiej pasujący swoim charakterem fabryczny kabelek. Soprany co prawda nadal ciężko nazwać potulnymi gdyż ich prezencja, doświetlenie oraz ilość, wciąż pretendują do nazywania ich mianem rozświetlonych. Balansują to jednak należytą, a jak na słuchawki plenarne wręcz wyśmienitą jakością. Nie odczuwam tutaj wymuszonej ostrości, dociążenie pokazowe, a rozdzielczość imponująca. Ich ilość powoduje, że z łatwością jesteśmy w stanie nie tylko wychwycić nowe detale z tła, ale również odkryć detale w tych detalach. Może i brzmi to trochę jak masło maślane, ale zapewniam że żadnego otłuszczenia tutaj nie odnajdziemy. Łatwiej za to o efektowne rozbłyski i refleksy świetlne dodające splendoru.

Na średnicy odnajdziemy niezbyt duży dołek, który jednak może być nieco mocniej odczuwalny w kontraście do rozbudowanej góry, a nawet i mocnej reprodukcji wyższej średnicy. Daleko tutaj jeszcze do uczucia wycofania czy zamuły jednak do niektórych elementów nagrań można by chcieć mieć bliższy dostęp. Nie wpływa to jednak na wyrazistość i dobre doświetlenie średnicy, tak że nie odczuwałem w żadnym momencie iż cokolwiek miało by mi umknąć. Plusem natomiast takiego strojenia jest to iż brzmienie skłania się ku realistycznej, odrobinę zdystansowanej, bardziej kolumnowej niż słuchawkowej perspektywie.

Bas jest bardzo dobry w ilości neutralnej. Bardzo liniowo oddany, z odczuwalnym zejściem aż do najniższych rejestrów. Niczego nie brakuje, ale też nie zachwyci raczej nikogo ponadprzeciętną potęgą. Rozsądny impakt, waga, nienaganna szybkość oraz wrażliwość na rozróżnianie faktur. Jeśli jednak priorytetem dla kogoś jest właśnie bas to brak monumentalności czy ogromnego zróżnicowania mogą go nie do końca usatysfakcjonować. Jest natomiast bardzo wszechstronny i na tyle uniwersalny, że Arya radzą sobie bezproblemowo zarówno z ciężkiej elektronice jak i subtelnej muzyce klasycznej.

Przestrzeń duża, otwarta i sięgająca dalej niż nasze uszy, ale nie największa na szerokość jaką słyszałem, za to bardzo okazale prezentuje się głębia. Instrumenty mają kształtne i wyraziste bryły których położenie możemy wskazać z łatwością i z dużą precyzją na realistycznie ułożonej scenie. Nie jest ani za blisko, ani za daleko, więc dźwięk nie jest rzucany bezpośrednio na twarz acz nadal znajduje się na wyciągnięcie ręki. Jest pewien dystans, ale jak najbardziej umożliwiająca fizyczny kontakt z muzyką. Fenomenalnie prezentuje się holografia z bardzo sugestywnie rysowanymi trójwymiarowymi źródłami pozornymi położonymi w przekonywujących miejscach na scenie. Arya nie jest jeszcze aż tak przejrzysta jak przykładowo elekstrostaty, ale o woalu czy mgiełce też mowy być nie może. Nie są też specjalnie wybredne co do jakości nagrań, żeby nie powiedzieć iż przy takim strojeniu to są wręcz wyjątkowo łaskawe, muzykalne i niespotykanie uniwersalne zarówno co do doboru repertuaru gatunkowego jak i jakości samych realizacji.


Generowane kształty są zdecydowanie pełne jednak nie ociężałe. Szybkość jaką tutaj odnajdziemy jest wysoka, a doświetlenie wyśmienite. Nie odważę się na nazwanie ich jakoś wybitnie organicznymi, ciepłymi czy słodkimi, ale naturalnymi, realistycznymi i grającymi z wykorzystaniem pełnego pasma, bez nadzwyczajnych gór i dolin to już jak najbardziej. Skala kreowanego obrazu jest bardzo duża i jak przystało na konstrukcję otwartą, ilość powietrza sprawia świetne wrażenie. 

Podłączenie pod wzmacniacz lampowy odrobinę zmiękczyło brzmienie, wypchnęło mocniej średnicę, ale też przy okazji rozjaśniło tło. Nie wątpię jednak że da się dobrać wzmacniacz (może nawet wystarczą inne lampy), który jeszcze mocniej dopieści brzmienie pod gust właściciela gdyż Arya ochoczo reaguje na zmiany torze co oznacza że ich transparencja stoi na równie wysokim poziomie co cała reszta składników.

Słuchawki bardzo wysokiej klasy, zupełnie nie udziwnione czyli dla normalnych acz bardzo wymagających użytkowników. Dla audiofilskich dziwaków i onanistów posiadających inną parę słuchawek do każdego rodzaju muzyki mogą okazać się zbyt zwyczajne bo nie są z żadnej strony ekstremalne i nie potrzeba im dorabiać ideologii tłumaczącej czemu coś tam jest takie czy siakie. Dobrze wyważone brzmienie o niemal najlepszych technikaliach i nie zapędzające się w ekstrema, które to zawsze będą wywoływać mieszane reakcje. Nie są przy tym aż tak zjawiskowe jak potrafią być bardziej wyspecjalizowane w jakimś konkretnym kierunku konstrukcje. Taka jest jednak cena bycia uniwersalnym. 


Nie wiem, może jestem za cienki w uszach i bardziej doświadczeni koledzy znajdą w nich jakieś brzmieniowe wady, ale dla mnie są wyśmienite. Ok, jestem w stanie powiedzieć, że inne słuchawki robią lepiej to czy tamto, ale zawsze jest to okupione sporymi wadami w innych aspektach. Tutaj natomiast mamy równie wysoką klasę w każdym aspekcie. Nie są szczególnie ciepłe, ale też nie nazwałbym ich zimnymi. Tak, są jasne, zwłaszcza w górnych rejestrach, ale nie są tam ani chude ani ostre. Ocieplić i mocniej nasycić można je zawsze torem i okablowaniem. Przypominają mi trochę Sennheiser'y HD800 tyle że słodsze, bardziej muzykalne, bez ostrości, łatwiejsze w odbiorze i nie wymagające specjalnych zabiegów z dobieraniem toru o bardzo ściśle określonym brzmieniu, nie mówiąc już o modowaniu w stylu doklejania jakichś folii aluminiowych przed przetworniki. Pisanie że mają trochę mniejszą przestrzeń niż wspomniane HD800, czy że nie są aż tak precyzyjne, szybkie i czyste jak Stax'y albo ciepłe i potężne jak Sony Z1R ciężko nazwać wadami bo to po prostu cechy charakteru. Jeśli ktoś szuka neutralnych i muzykalnych, ale nie bezlitosnych i analitycznych słuchawek to Arya otrzymuje moją pełną rekomendację. Mogły by być tańsze i/lub lepiej zbudowane, a tak że bardziej bogato wydane oraz hojniej wyposażone. Są za to super wygodne, grają wyśmienicie, a tak że nie wymagają super potężnego napędu aby pokazać na co jest stać. Tym nie mniej ze względu na stosunkowo niską skuteczność jakiś wzmacniacz jest już wymagany i o użytkowaniu na przykład prosto z telefonu możemy zapomnieć.

Gdyby ktoś bardzo, ale to bardzo chciał się czepiać to może do dużej ilości góry, która nomen omen jest bardzo dobra, ale znowu też nie jakaś niesamowita żeby nią się aż tak chwalić. Raczej nie nadają się do jasnych źródeł i wzmacniaczy chyba że lubimy świecić w nocy po odsłuchu. Nie zmienia to jednak faktu, że już w neutralnego dac/ampa grają wyśmienicie i uważam ich jaśniejszą manierę grania za jak najbardziej akceptowalną, z którą mógłbym spokojnie żyć nie goniąc własnego ogona w poszukiwaniu jedynego "klocka" z którym zagrają poprawnie. Można jeszcze powiedzieć, że nie mają jednej super mega charakterystycznej cechy w postaci czegoś, czego nie potrafią żadnej inne słuchawki. Jak się nad tym jednak zastanowić to w sumie mają uniwersalność i równie wysoką jakość w każdym aspekcie bez słabych stron więc wychodzi, że znowu wada zamienia się w zaletę. Oj, bez dwóch zdań udały się te słuchawy Hifimanowi.


Podsumowanie:

Jeśli ktoś szuka jednych, jedynych słuchawek do różnych gatunków muzyki o wciągającym i łaskawym dla słabych realizacji charakterze to Arya lądują jako numer jeden na mojej liście rekomendacji. Można znaleźć słuchawki lepsze od strony wyczynowości czy też cieplejsze i bardziej przymilne w odbiorze, ale nie będą one wtedy aż tak uniwersalne. Arya to słuchawki, których niczym nie idzie zagiąć. Jeśli nie wiesz jakie słuchawki kupić, a dysponujesz takim budżetem to zacznij od Arya i spróbuj znaleźć w nich rzeczywiste wady. Bardzo możliwe, że już na nich zakończysz poszukiwania. Lubię się pośmiać z "Hihimana" za nieeleganckie praktyki wydawnicze oraz pozostawiające do życzenia wykonanie, jednak o prezentowanym dźwięku złego słowa powiedzieć nie mogę. Lubię to.


Strona producenta: https://hifiman.com/

Serdecznie dziękuję forumowemu koledze Corvin74 za użyczenie do recenzji swojego prywatnego egzemplarza.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ranking słuchawek dokanałowych IEM

Poniżej znajduje się ranking słuchawek dokanałowych, które miałem okazję przetestować.

OGÓLNE WYTYCZNE

- Ocenie podlegał wyłącznie dźwięk.
- Konkretne numerowane pozycje na liście to moje subiektywne odczucia i kolejność w jakiej bym po nie sięgał.
- Sprzęt przypisany do danego działu obiektywnie jest na porównywalnym poziomie.
- Cena nie ma wpływu na ocenę, podana jest wyłącznie w celach informacyjnych.
- Lista ma charakter rozwojowy i kolejne pozycje będą dodawane w ramach możliwości.
- Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić!

DEFINICJE POZIOMÓW

End Game - słuchawki wyznaczające nowe granice tego co jest fizycznie możliwe

Ultra High End - słuchawki ze swoim brzmieniowym charakterem jednak w zasadzie już bez wad - świetne pod każdym względem.

High End - w pewnych aspektach brzmienie na poziomie Ultra jednak w innych do tego poziomu brakuje

Mid End - po prostu bardzo dobre brzmienie

Entry Level - poziom który pozwala już w pełni cieszyć się muzyką bez grymasu

Low End - słuchawki p…

Ibasso DX160 Recenzja - Mała sensacja

Ibasso wie jak robić dobrze brzmiące odtwarzacze i udowodniło mi to wielokrotnie goszcząc na moim biurku. Wydawać by się mogło, iż sugerując się nazewnictwem i ceną, dzisiejszy bohater to przedstawiciel średniego segmentu odtwarzaczy przenośnych. Dzieli on jednak nieprzyzwoicie dużo elementów z najwyżej pozycjonowanym w ofercie DX220 i to z tymi najważniejszymi włącznie. Poniższa recenzja z jednej strony może wydać się niektórym nudna ponieważ ze względu na ilość podobieństw w większym stopniu będzie opowiadać o różnicach w stosunku do znacznie droższego brata, ale zapewniam że końcowe wnioski okazują się małą sensacją.

Wygląd i budowa:

Nieduże pudełko, niczym specjalnie się nie wyróżniające.



Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy:
- silikonowe etui
- folie ochronne na ekran
- kabel usb


Wygląd bardzo prosty i czysty z zaokrąglonymi krawędziami. Jedynym ozdobnikiem jest złoty, głęboko żłobiony potencjometr. Recenzowany egzemplarz jest koloru czarnego, ale w ofercie dostępnych jest ró…

Ibasso DX220 AMP8 i AMP9 Recenzja - Punkt odniesienia

Ibasso po dwóch latach odsyła na emeryturę swój flagowy odtwarzacz i wprowadza nowość pod nazwą DX220. Technikalia robią wrażenie, bo na pokładzie mamy dwie kości ESS Sabre 9028pro z przeznaczeniem do sprzętu stacjonarnego, 5 calowy ekran dotykowy od Sharpa, 8 rdzeniowy procesor, 4gb ramu, nowoczesny Android 8.1 Oreo, dwukierunkowy Bluetooth 5.0 z LDAC i Aptx, obsługę MQA oraz DSD512. Pozostawiono też możliwość wymiany modułów wzmacniacza, a w zestawie znajduje się nowa konstrukcja AMP1mk2. Imponujące zważywszy że cena pozostała w zasadzie bez zmian w stosunku do poprzednika. No dobrze, ale czy rzeczywiście warto się nim zainteresować?

Wygląd i budowa:

Unboxing w przypadku DX220 to nie lada wydarzenie bo tym razem Ibasso poświęciło opakowaniu więcej uwagi.



Pudełko z fakturą materiału imitującą nieco skórę oraz fikuśnie przecięte pod skosem. Po wysunięciu w efektowny sposób ukazuje nam się odtwarzacz. Jeśli widzieliście filmiki z wypadającymi z pudełek smartfonami podczas nieostrożnego…