Przejdź do głównej zawartości

Etymotic ER3SE oraz ER3XR Recenzja - Budżetowa Referencja


Etymotic to firma która wynalazła słuchawki dokanałowe, a wprowadzony w 1991 roku model ER4 wykorzystujący przetwornik armaturowy był tak przełomowy że produkowany jest z niewielkimi zmianami do dziś. Przez cały ten czas Etymotic nie poddaje się zmiennym modom i jest wierny swojej filozofii, a więc dostarczaniu referencyjnego, najdokładniejszego i możliwie najmniej podkoloryzowanego dźwięku. Nie będę ukrywał że jestem ogromnym fanem Etymotic i posiadam od wielu lat flagowe Er4-pt oraz Er4XR które to może nie w każdym aspekcie ale są w stanie dotrzymać kroku, a nawet wyprzedzić o wiele droższą multiprzetwornikową konkurencję. Nie dawno zostały zaprezentowane nowe, nieco niżej pozycjonowane modele ER3SE oraz ER3XR wedle zapewnień, oferujące jakość nie dostępną wcześniej na tym pułapie cenowym.

Tak jak w przypadku ER4 tak i ER3 oferowane są w dwóch równorzędnych wersjach a różnica polega na niedużym i liniowym podniesieniu basu w całym jego zakresie. Co ciekawe, Etymotic to nie firma rzucająca obiecanki bez pokrycia. O ile wersje nie do końca równe z podniesionym basem XR (Extended Response) mają to samo oznaczenie zarówno w ER3 i ER4, tak oznaczenie równiejszego modelu zostało zmienione na SE (Studio Edition), zamiast SR (Studio Reference) w ER4. Referencja może być tylko jedna i Etymotic uznało że nieco złagodzone ER3 nie zasługują już na to określenie. To się nazywa uczciwe podejście do tematu.

Pudełko małe, niezbyt efektowne. Zestaw akcesoriów nie poraża ale trzeba pamiętać że mamy do czynienia z modelem budżetowym, a i tak znalazło się miejsce nawet dla praktycznego etui. Same słuchawki wykonane są z metalu oraz wyposażono jest w odpinane kable i gniazda MMCX.


Akcesoria ER3 kontra ER4

Tradycyjnie dla Etymotic, słuchawki mają kształt małego walca który razem z silikonowym tipsem lub pianką mieści nam się w całości w kanale usznym. Dla osób nieprzyzwyczajonych dla tak głębokiej penetracji na początku może się taki styl noszenia wydawać nienaturalnym, jednak po krótkim okresie przyzwyczajenia to słuchawki o płytszej penetracji wydają się dziwne, a wręcz mamy wrażenie że zaraz wypadną nam z uszu. Głęboka penetracja ma też swój ogromny plus a więc najwyższą na rynku pasywną izolację na poziomie od 35 do 42db a to poziom wyższy nawet od słuchawek typu custom. Efekt z początku jest piorunujący. Ruchliwa ulica staje się praktycznie niesłyszalna, przejazd tramwajem to jedynie odległe dźwięki w tle. Powrót do standardowych słuchawek jest bolesny ponieważ słyszymy wtedy jak wiele niuansów zostaje zagłuszonych przez otaczające nas niechciane dźwięki.



ER3 kontra ER4 – Różnice:

Największą różnicą jest cena. Flagowy model ER4 kosztuje 1790zł, natomiast ER3 jedynie 790zł. Ta kolosalna różnica w cenie oznacza że trzeba było gdzieś pójść na ustępstwa.

Mamy więc:
- mniej akcesoriów (mniejsze etui, mniej tipsów, brak przejściówki na jacka 6.3mm)
- produkcja została przeniesiona z USA do Azji
- większa tolerancja dla parowania przetworników. W ER4 każda para słuchawek jest mierzona oraz otrzymujemy indywidualny wydruk z wykresem pasma przenoszenia z ręcznym podpisem osoby odpowiedzialnej gdzie w ER3 tego nie ma.
- cieńszy, jednożyłowy kabel zamiast plecionego dwużyłowego w ER4
- niższa oporność 22ohm w ER3 i 45ohm w ER4, a więc (tutaj akurat na plus) mniejsze wymagania co do mocy źródła

Ledwie zauważalnie inne wykończenie korpusów ER4 i ER3

Wyżej kabel ER4, niżej kabel ER3

Brzmienie:

Charakter ER3 jest dokładnie taki sam jak we wszystkich innych wyrobach Etymotic. Streścić można go w raptem kilku słowach i będą to szybkość, precyzja, rozdzielczość, czystość, neutralność, brak koloryzacji, gładkość, holografia. Jeśli nie słyszało się wcześniej o wiele droższej konkurencji za około 4-5tys zł czy flagowych ER4 poziom wyrafinowania oraz ilość detali może wprawiać w osłupienie.

Bas należy do tych lżejszych jednak jego jakość stoi na najwyższym poziomie. Jest punktowy, szybki, perfekcyjnie kontrolowany jednak nigdy nie gra pierwszych skrzypiec. ER3SE oferują bas który można określić jako akuratny do żywych instrumentów i spokojniejszych nagrań. Nie sprawdzają się najlepiej w nowoczesnej muzyce opartej mocno na linii basowej i tutaj lepiej sprawdzi się model ER3XR oferujący większą jego ilość. Nie jest to jednak duże podbicie i choć jest łatwo wyczuwalne nadal nie wyobrażam sobie aby ktoś mógł nazwać je basowymi. Najniższe tony raczej się słyszy niż odczuwa ich siłę.
Średnica perfekcyjnie zszyta z niskimi tonami. W ER3SE nie jest ani specjalnie dociążona ani też odchudzona. Jest liniowa, bogata w niuanse oraz transparentna. W szczególności ludzkie głosy brzmią bardzo realistycznie. W ER3XR wraz z podniesieniem basu odrobinę bardziej dociążona i pogrubiona wydaje się też średnica. Różnica między obydwoma modelami nie jest jednak bardzo duża i można powiedzieć że to co znajduje się w nagraniu i sprzęcie towarzyszącym zostanie tutaj oddane maksymalnie wiernie i z najwyższą pieczołowitością w obydwu modelach.
Wysokie tony są absolutnie genialnej jakości. Pięknie rozciągnięte, precyzyjne i znowu nie podbite tylko neutralne. Niektórzy mogą uważać że jest ich za dużo lub że są ostre jednak zapewniam, same z siebie są gładziutkie, a ostra jest albo realizacja nagrania albo jest to wina niedomagającego źródła. W ER3XR są subiektywnie odrobinę mniej odczuwalne przez podniesienie basu jednak nadal klasa jest imponująca, a ilość w pełni wystarczająca.

ER3 to nie są słuchawki trudne w interpretacji, wręcz przeciwnie są to jedne z najmniej pokombinowanych i uczciwych konstrukcji na rynku. Jeden przetwornik oznacza prostotę i brak konieczności wykorzystywania skomplikowanych zabiegów ze strojeniem i zwrotnicami. Przekłada się to na ogromną spójność, koherencję oraz kompletny brak zdystansowania i woalu zwanego też kocykiem. Dźwięk jest ekstremalnie czysty, precyzyjny i dokładny. Oznacza to że słuchawki są bardzo podatne na zmiany w źródle ponieważ nie narzucają własnego charakteru i w pełni pozwalają docenić trud włożony przez muzyków i inżynierów dźwięku w brzmienie nagrania. Brak jakichkolwiek barier sprawia że imponująca holografia ma pełne pole do popisu i instrumenty stają się bardzo namacalne i bliskie - wręcz na wyciągnięcie ręki. To uczucie potęguję duża izolacja a tak że całkiem niezłych rozmiarów i świetnie poukładana scena zarówno na szerokość jak i w głąb.

  Porównanie wielkości: po lewej Etymotic ER3, po prawej Campfire Vega

Porównania:

Etymotic ER4XR – charakter dokładnie taki sam, różnica jest jednak taka że ER4 wszystko robią jeszcze trochę bardziej. Trochę wyższa jest rozdzielczość oraz wysokie tony są bardziej zaznaczone, dzięki czemu jest odczuwalnie więcej powietrza, a tak że lepsza jest zarówno separacja jak i przejrzystość. ER3 są zauważalnie cieplejsze i łagodniejsze gdzie ER4 są bardziej bezkompromisowe i przekazują więcej informacji. Różnica jest z całą pewnością odczuwalna ale dystans jakościowy jest znacznie mniejszy niż sugerowała by to różnica w cenie. Nie chce się tutaj bawić w określanie w ilu procentach ER3 przypominają ER4 ale powiem, jako właściciel dwóch modeli ER4 że nie mogę obiektywnie z czystym sumieniem powiedzieć że na pewno warto do nich dopłacić. Niezmiennie uważam że ER4 na tle konkurencji są bardzo dobrze wycenione, co więc musi oznaczać że ER3 mają stosunek ceny do jakości absolutnie rewelacyjny skoro za cenę flagowego modelu możemy kupić ER3 zarówno w wersji SE jak i XR i jeszcze zostanie reszta na zakup kilku albumów.

Phonak Audeo PFE (szare filtry) – leciwa już konstrukcja ale bardzo lubiana i popularna. Brzmienie rozjaśnione a przez to mocno przejrzyste o dużym napowietrzeniu i szerokiej przestrzeni jednak odchudzone na średnicy na granicy ostrości i ze słabym, pusto brzmiącym basem. W bezpośrednim porównaniu ER3 w pierwszym momencie wydają się powściągliwe jednak całość brzmi o wiele bardziej ludzko i naturalnie. Pełniejszy bas nawet w wersji SE, bogata i cieplejsza średnica, ładnie rozciągnięte nie podbite wysokie, ogromna gładkość i rozdzielczość. ER3 nie kładą nacisku na żaden konkretny aspekt i oferują brzmienie spokojniejsze, nie tak efektowne ale i dojrzalsze i nieprzejaskrawione.

Tin audio T2 – o wiele tańsze jednak bardzo chwalone jako posiadające genialny stosunek ceny do jakości. W bezpośrednim porównaniu: zimne, wyprane z barwy bardzo nienaturalnie brzmienie z tępą średnicą przez co wokale brzmią w niższej oktawie niż powinny. Wysokie tony, zwłaszcza talerze i inne dzwoneczki bardzo zaakcentowane i nieprzyjemne. Całości dopełnia, lub wręcz przeciwnie bas z płytkim zejściem. Etymotic ER3 to bez porównania bardziej naturalne, cieplejsze, prawdziwe, ludzkie i realistyczne, a przede wszystkim bardziej przyjemne w odbiorze brzmienie.

Sony EX800ST – japoński odpowiednik etymoticów posiada mocniejszy i pełniejszy bas który z całą pewnością jest podbity i jest go więcej niż w ER3XR. Przełom średnicy i wysokich został złagodzony i nie przekazuje tak dużo informacji jak liniowe etymotic. Dobrej jakości, dźwięczna góra jednak w stosunkowo wąskim zakresie w porównaniu do ER3 które są po prostu bardziej równe. Sony mają gęstsze, złagodzone brzmienie o niższej rozdzielczości za to ze stosunkowo otwartym charakterem i dużą przestrzenią co niestety okupione zostało bardzo słabą izolacją. ER3 są bliższe prawdy, nie złagodzone ale i nie posłodzone, szybsze, dokładniejsze oraz bardziej rozdzielcze.


 
Podsumowanie:

Etymotic kolejnym modelem udowadnia że nikt nie potrafi wyciągnąć więcej z jednej armatury, tym razem również w niższym budżecie. ER3 to słuchawki oferujące bardzo wysoki ogólny poziom o neutralnym i transparentnym charakterze. Nie jest to sprzęt z całą pewnością dla wielbicieli dudniącego basu ani trebleheadów poszukujących przejaskrawionych sopranów. Brzmienie jest bardzo naturalne i realistyczne bez szczególnych podbarwień co pozwala oddać w maksymalnie dokładny i wierny sposób to co zostało zawarte w nagraniu. Etymotic oferując ER3 za stosunkowo niewygórowaną cenę serwuje ogromną konkurencję tyle że swojemu o wiele droższemu flagowemu modelowi jako że próżno szukać innych równie neutralnych słuchawek w tych przedziałach cenowych. Czy warto dopłacić do ER4? Myślę że warto jeśli jest się profesjonalistą i wymagany jest perfekcyjnie pomierzony sprzęt, a także jeśli jest się absolutnym purystą nie zważającym na koszty. Większość jednak będzie usatysfakcjonowana już z posiadania ER3. Od siebie dodam że ER3XR są bardziej uniwersalne i sprawdzą się z większą rozpiętością gatunkową, a w szczególności z muzyką popularną. ER3SR za to pokażą więcej z lepszymi nagraniami oraz muzyką opartą na żywych instrumentach i wokalach.

Serdecznie dziękuję audiomagic.pl za użyczenie sprzętu do recenzji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ibasso DX120 Recenzja - Mniej znaczy więcej

Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają.

Jako że u Ibasso zmiany dźwiękowe wraz ze zmianami oprogramowania to nie nowość, zaznaczam że urządzenie testowałem na oprogramowaniu z numerkiem V2.0.0

Wygląd i budowa:

Wraz z odtwarzaczem w niedużym pudełku znajdziemy:

- kabelek do wygrzewania wyjścia słuchawkowego
- kabel USB
- kod zniżkowy do wykorzystania w sklepie hdtracks.com
- przejściówka z mini jack na coaxial
- ochronna szybka do naklejenia na plecki, z przodu naklejona jest już fabrycznie
- silikonowe etui, a w zasadzie bumper ponieważ nie chroni ani plecków ani ekranu.



Wygląd całkowicie nowatorski z płynnie zaokrąglon…

Ibasso DX150 Recenzja - Złoty Środek

Ibasso to jeden z czołowych producentów przenośnych odtwarzaczy muzycznych z Państwa Środka. Do niedawna super popularne odtwarzacze jak DX50 oraz DX90 pokazały że również mniej zamożne osoby może być stać na dźwięk naprawdę wysokiej klasy. Po paru cichszych latach Ibasso znowu bryluje na salonach. Nasz dzisiejszy bohater Ibasso DX150 został zaprezentowany kilka miesięcy temu wywołując nie małe zamieszenie tworząc nawet sporą konkurencję o wiele droższemu przecież, flagowemu DX200 ledwie w zeszłego roku.

Częstotliwość z jaką Ibasso wypuszcza aktualizację do swoich odtwarzaczy, a przede wszystkim zmiany przez nie wprowadzane również w sferze dźwiękowej obrosły już w legendy niemal tak duże jak te o awaryjności wysokich modeli słuchawek Grado. Z tego powodu na wstępie pragnę zaznaczyć że sprzęt był przeze mnie testowany na oprogramowaniu 2.10.275.

Wygląd i budowa:

Pudełko całkiem standardowe - bez szaleństw. W środku poza samym odtwarzaczem:
- tradycyjnie u Ibasso kabelek do wygrzewani…