Przejdź do głównej zawartości

Final Audio Piano Forte X Recenzja - Dzieło sztuki


Final to japońska firma specjalizująca się w produkcji słuchawek zarówno tych dousznych jak i nausznych. Poza ciekawym designem ich cechą charakterystyczną jest zadziwiająca śmiałość w nowatorskim wykorzystaniu istniejących już technologii. Recenzowane Final Piano Forte X są tego doskonałym przykładem. Niby słuchawki douszne z klasycznym przetwornikiem dynamiczny jednak w aplikacji tak niecodziennej, że wręcz całkowicie unikatowej. Wycenione na niemal 10 tysięcy złotych potrafią przyprawić o szybsze bicie serca zarówno ceną jak i wyglądem, bardziej przypominając eksponat z ekskluzywnego salonu jubilerskiego niż słuchawki. Uchylę rąbka tajemnicy już na wstępie i dodam że mimo wszystko największe wrażenie robi jednak dźwięk czy może bardziej precyzyjnie: sposób jego prezentacji.

Wygląd i budowa:

Piano Forte nie przypominają niczego z czym miałem kontakt i to zarówno od strony użytkowej jak i z wyglądu. Perfekcyjnie obrobione i wykończone, ciężkie porcje specjalnego stopu miedzi chromowej pokryte złotem (X-G) lub platerowane jonowo (X-CC) w zależności który wariant kolorystyczny nam bardziej odpowiada. Tutaj trzeba podkreślić jak wspaniale prezentują się na żywo. Wyglądają, a przede wszystkim sprawiają wrażenie wysokiej klasy wyrobu jubilerskiego, a nie sprzętu audio i jedyne co je zdradza to nieodpinany kabel zakończony wtykiem 3,5mm.


Jest to konstrukcja całkowicie otwarta i dodatkowo wentylowana, a więc nie zapewnia absolutnie żadnej izolacji od dźwięków z zewnątrz. W drugą stronę natomiast, dźwięki wyciekają jedynie w małym stopniu więc nie są tak uciążliwe dla otoczenia jak pełnowymiarowe słuchawki otwarte.


Słuchawki umieszcza się na zewnątrz kanału usznego, gdzie idealnie wpasowują się korpusem do zagłębienia małżowiny i już można słuchać bez zwyczajowych ceregieli z łapaniem seala. Kanały oznaczono wygrawerowanymi L oraz R, a tak że w jednej ze słuchawek zastosowano przetłoczenie aby dało się rozróżnić kanały samym dotykiem. Co ciekawe nie stosuje się żadnych silikonowych czy piankowych tipsów jak w standardowych słuchawkach tylko użytkuje się je, że tak to kolokwialnie nazwę, na "golasa". Wiąże się z tym pewna niedogodność w postaci niezbyt przyjemnego pierwszego kontaktu zimnego metalu ze skórą jednak nadzwyczaj szybko ogrzewają się do temperatury ciała. W końcu miedź i złoto to doskonałe przewodniki. Pomimo dziwnego kształtu i niecodziennego stylu aplikacji słuchawki są zadziwiająco wygodne i bardzo łatwo o nich zapomnieć. Nie wypadają z uszu przy ruchach głową czy podczas przemieszczaniu się jednak nie zalecam bardziej dynamicznych aktywności fizycznych bo grawitacja może okazać się silniejsza.


Brzmienie:

Pierwsze chwile z Piano Forte X były dla mnie bardzo bolesne. Na początku nie wiedziałem o co chodzi, po prostu czułem się nieswojo. W miarę słuchania ów ból zaczął przybierać na sile i rozchodzić się po każdej komórce mojego ciała. Wpierw niewyraźnie, ale w w miarę narastania zrozumiałem jego naturę i w końcu udało mi się odczytać co próbował mi przekazać i jest to: chcę to mieć na zawsze!

Słyszałem wiele konstrukcji w różnych technologiach od dynamicznych przez armaturowe, plenarne po hybrydowe. Słyszałem hiper zaawansowane konstrukcje multi przetwornikowe i elektrostatyczne jednak nic nie przygotowało mnie na spotkanie z Piano Forte X. Żeby było ciekawiej one nie grają lepiej, a zupełnie inaczej.


Brzmienie skupia się na samej istocie muzyki oddając w realistyczny sposób instrumenty, akustykę pomieszczenia, innych słuchaczy i całą energię odczuwalną wyłącznie w czasie uczestnictwa w koncercie. Docierający do nas dźwięk sprawia wrażenie naturalnie już zniekształconego przez elementy towarzyszące występom na żywo. Piano Forte nie przybliżają nas do samych dźwięków, nie wyciągają mikrodetali z tła ponieważ nie na tym polega piękno muzyki. Duża szczegółowość jest wyczuwalna jednak Piano Forte nie starają się na siłę skupiać uwagi na odgłosach które znajdują się na dalszych planach i pozostawiają je dokładnie tam gdzie być powinny czyli w tle. One nie tylko odtwarzają realistycznie muzykę, one odkrywają przed słuchaczem klimat danego wydarzenia muzycznego co zostaje przez inne słuchawki często przemilczane. Robią to jednocześnie tak jakby przy okazji, bez śladu nerwowości i nawet najmniejszego syntetycznego nalotu. Piano forte nie prężą muskułów i nie starają się nas na siłę oczarować. Najważniejsza tutaj jest sama muzyka i jej wykonanie. Wystarczy pozwolić aby łagodnie unosiła się ona wokół naszej głowy aby poczuć prawdziwą magię.

Cechą charakterystyczną Piano Forte X jest zachowawczy balans tonalny jeśli chodzi o skraje pasma stojąc w opozycji do dzisiejszych trendów. Bas jedynie akuratny, bardzo łagodny sopran, za to z dużym naciskiem na średnicę. Takie strojenie wiąże się z niską uniwersalnością co do repertuaru i realizacji samego nagrania. Muzyka mocno oparta na basie czy komputerowo wygenerowanych samplach brzmi nijako. Bas nie jest w stanie poruszyć nam grzywki, subbas nie jest w stanie zawibrować naszymi dolnymi partiam, a wysokie tony nie są w stanie efekciarsko zaiskrzyć. Piano Forte to wysoce wyspecjalizowany instrument i tak trzeba je traktować. Już sama nazwa zobowiązuje gdyż piano forte to nic innego jak klasyczna włoska nazwa dla fortepianu i tutaj bez problemu Finale zapewniają pełną rozpiętość tonalną tego instrumentu w jego pełnej, 88 klawiszowej wersji.


Bardzo duża przestrzeń oraz całkowicie otwarte brzmienie, do tego stopnia iż ciężko ocenić czy dźwięk dochodzi ze słuchawek czy już gdzieś z pomieszczenia w którym się znajdujemy, Mimowolnie potrafią uprzestrzennić każdy utwór dodając do pewnego stopnia magiczne hokusy-pokusy znane z binauralnych nagrań. Odbywa się to wszystko bez sztucznego, i umówmy się nierealistycznego przybliżania. Perspektywa jest wprost idealna, a przez to niesamowicie sugestywna.

Bardzo trudno zlokalizować skąd te wszystkie dźwięki dochodzą bo z całą pewnością z poza naszej głowy, a wręcz z daleka od naszych uszu. Dźwiek nie jest bezpośredni ale jest perfekcyjnie słyszalny i to z dokładnie takiego miejsca w którym mogli byśmy się znaleźć na prawdziwym koncercie. Co najważniejsze dźwięk jest odczuwalny i właśnie ten ostatni element jest moim zdaniem kluczowy. Tego fizycznego czynnika czyli wibracji które przecież odczuwamy całym ciałem brakuje w słuchawkach każdego typu. Proszę mnie też źle nie zrozumieć te wibracje nie są tak oczywiste jak wibrujący telefon na ten przykład, o nie. Specjalnie dobrany stop miedzi o wspaniałych właściwościach akustycznych sprawia że instrumenty strunowe wzbogacone są o dodatkowy wymiar. To taki po prostu fizyczny pierwiastek nadający średnicy realistycznej wagi bez uciekania się do dociążania jej przez zwiększenie ilości wyższego basu. Taki zabieg byłby jedynie tanim półśrodkiem. Oddanie instrumentów strunowych jak skrzypce, gitara klasyczna czy fortepian jest dosłownie epickie. Cudownie naturalnie brzmią również ludzkie głosy i tutaj pozwolę sobie podpowiedzieć kilka albumów ukazujących wspaniale możliwości Piano Forte: Jesse Cook - Montreal, Agnes Obel - Philharmonics czy Leszek Możdżer - Missa Gratiatoria.

To nie są idealne słuchawki na codzień, na których po prostu łatwo wchodzi nam każda muzyka. Jeśli szukasz słuchawek przenośnych, które świetnie sprawdzą się podczas podróżowania Piano Forte to nie jest dobry pomysł. Jeśli natomiast szukasz doświadczeń dla których warto zmienić plany, oczyścić kalendarz i pozostać w domu aby posłuchać skrupulatnie wyselekcjonowanej płyty to Piano Forte to wspaniały wybór dlatego, że przeżycia oraz emocje pozostają z nami na dłużej skłaniając do refleksji również po wyjęciu słuchawek zupełnie jak po uczestnictwie w unikatowo-jednorazowym wydarzeniu.

Każdy przejaw sztuki wymaga swego rodzaju interpretacji i zrozumienia. Potrafi wywołać zachwyt jak i również reakcję odwrotną, jednak najważniejsze aby nie pozostawić nas obojętnymi. Wydaje mi się że w przypadku Piano Forte można być spokojnym o ilość dostarczanych emocji.


Porównania:

Shure KSE1200 (Recenzja) - stawiają na transparentny i neutralny balans tonalny oraz maksymalne podkręcenie wszelkich technicznych parametrów, przybliżając każdy dźwięk tak abyśmy z łatwością mogli go sobie oglądnąć i niemal zważyć w dłowni. Piano Forte pomimo gorszych parametrów potrafią lepiej oddać istotę i klimat samego utworu zachowując perspektywę i poprawny dystans, gdzie KSE1200 wgryzają się jak mikroskop w strukturę danego nagrania. Są przy tym również ze względu na lepiej rozciągnięte pasmo bardziej uniwersalne. Oferują wysoką izolację od której mocno uzależniony również jest sam dźwięk, wysoce zalecane są pianki typu Comply oraz wymagają użycia dodatkowego wzmacniacza. Piano Forte po prostu umieszczamy w uchu i podpinany pod urządzenie audio.

64audio U18 Tzar - klasyczne w budowie i użytkowaniu pomimo bardzo skomplikowanej konstrukcji wewnątrz. Oferują dość zwyczajne i łatwo przyswajalne strojenie o ciepłej i masywnej barwie jednak o parametrach na poziomie zawstydzającym bardziej bezkompromisową konkurencję. Zagrają wszystko w przyjemny i rozrywkowy sposób oferując przy tym niebotyczną rozdzielczość i ogromną przestrzeń. W porównaniu do Piano Forte słychać jednak jak bardzo prężą muskuły modyfikując nagranie pod z góry ustalony styl. Piano Forte brzmią o wiele bardziej zachowawczo, szczuplej, mniej połyskliwie, bardziej surowo jednak fundamentalnie prawdziwiej.


Podsumowanie:

Piano Forte X to doświadczenie. Często można spotkać się ze stwierdzeniami że coś brzmi fenomenalnie po czym dodane jest "w tej cenie" lub "dla takiego rodzaju sprzętu". Otóż śmiem twierdzić że Piano X brzmią fenomenalnie - kropka. Nie potrzeba żadnych kolejnych tłumaczeń czy pozycjonowania ich. Chylę czoła iż sztukmistrze z Final Audio odpowiedzialni za ten projekt w ogóle odważyli się podać cenę wyjściową. Jeśli o mnie chodzi to mogły by kosztować równie dobrze 20, 50 czy 100 tysięcy złotych ponieważ są zwyczajnie tak unikatowe. Kupując Piano Forte nie kupujesz po prostu słuchawek. Kupujesz bilet na niezapomniane wydarzenia muzyczne. Może i kosztują 10 tysięcy złotych jednak spektakl jaki generują potrafi skłonić do głębokich refleksji. W życiu liczy się coś więcej niż tylko pieniądze. Życie składa się z oczekiwania na niezapomniane chwile i tak się składa że przy Piano Forte takich chwil odnajdziemy bez liku.

Strona producenta https://snext-final.com/en/

Serdecznie dziękuję polskiemu dystrybutorowi Final firmie Fonnex za użyczenie sprzętu do recenzji.

Komentarze

  1. No nie wiem z tekstu wynika można wywnioskować, że słuchawki te tak naprawdę są bardzo słabe jak na swoją cenę, "ale recki mam sponsorowane więc naleję trochę pozytywnie wody, aby udobruchać dystrybutora i żeby sama (heh)recenzja wyszła pozytywnie."

    Są w tym kraju jeszcze rzetelni testerzy? Z tego co obserwuję to wszyscy zaprzedali wolność słowa za garść srebrników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzje nie są sponsorowane a cała strona ma charakter niekomercyjny. Pragnę zauważyć że zniesławienie jest w naszym kraju przestępstwem zgodnie z artykułem 212 Kodeksu Karnego. W związku z tym żądam oficjalnych przeprosin, inaczej będę zmuszony podjąc odpowiednie kroki prawne w celu obrony dobrego imienia serwisu.

      Usuń
  2. Nie mówiąc już o tym, że po przeczytaniu recenzji dalej nie wiadomo jak słuchawki grają :D no może poza ogólnym balansem tonalnym

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ranking słuchawek dokanałowych IEM

Poniżej znajduje się ranking słuchawek dokanałowych, które miałem okazję przetestować. OGÓLNE WYTYCZNE - Ocenie podlegał wyłącznie dźwięk. - Konkretne numerowane pozycje na liście to moje subiektywne odczucia i kolejność w jakiej bym po nie sięgał. - Sprzęt przypisany do danego działu obiektywnie jest na porównywalnym poziomie. - Cena nie ma wpływu na ocenę, podana jest wyłącznie w celach informacyjnych. - Lista ma charakter rozwojowy i kolejne pozycje będą dodawane w ramach możliwości. - Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić! DEFINICJE POZIOMÓW End Game - słuchawki wyznaczające nowe granice tego co jest fizycznie możliwe Ultra High End - słuchawki ze swoim brzmieniowym charakterem jednak w zasadzie już bez wad - świetne pod każdym względem. High End - w pewnych aspektach brzmienie na poziomie Ultra jednak w innych do tego poziomu brakuje Mid End - po prostu bardzo dobre brzmienie Entry Level - poziom który pozwala już w pełni cieszyć się muzyką be

Ibasso DX300 Recenzja - Zmiana warty

Ibasso w porównaniu do części swojej konkurencji nie wypuszcza DAPów, ani aż tak wielu, ani aż tak często. Kolejne ich modele, zwłaszcza te flagowe zawsze powodują jednak spore zamieszanie na rynku. Tym razem zamieszanie jest dodatkowo o tyle większe, iż zmian DX300 wprowadza naprawdę wiele. Począwszy od bardzo unikatowej architektury odpowiadającej za sferę audio, przez nowy procesor i na nowym brzmieniu kończąc. Nowości jest więc bez liku. Nie omieszkałem sprawdzić jak to wszystko wypada w praktyce i tym samym zapraszam do recenzji Ibasso DX300. Wygląd i budowa: Nieduże pudełko z zewnętrzną wsuwką. Otwierające się i efektownie prezentujące odtwarzacz. Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy: - etui - kabel usb - kabel coaxialny - ochraniacz ekranu - kabel do wygrzewania Wygląd z jednej strony bardzo klasyczny z zaokrąglonymi rogami, ale upiększony jedną z krawędzi poprowadzoną pod kątem. DX300 jest duży i dość ciężki chociaż i tak lżejszy niż można by się spodziewać. Na prawej, kąto

Astell&Kern PEE51 Recenzja - Muzyczna esencja

Niefortunny trend pozbawiania smartfonów wyjść słuchawkowych pomógł rozkwitnąć nowej gałęzi małych daców popularnie nazywanych donglami. Mamy dostępnych już sporo urządzeń tego typu, ale tym razem mamy do czynienia z propozycją od jednego z prawdziwych potentatów przenośnego świata audio. Recenzję niesamowitego Astell&Kern SP2000 ( Recenzja ) mam już za sobą, a jako że lubię kontrasty to postanowiłem zająć się również najmniejszym i najtańszym źródłem tegoż producenta, a mianowicie Astell&Kern PEE51. Ile cech charakteru tej koreańskiej marki udało się zawrzeć w tak małych gabarytach? Okazuje się, że nadzwyczaj dużo. Wygląd i budowa: Malutkie pudełko bo i zawartość bardzo symboliczna.  Poza samym urządzeniem i instrukcją nie otrzymujemy żadnych akcesoriów. Szkoda, że zabrakło nawet przejściówki na duże gniazdo USB. Wykonanie i wygląd jak na Astell'a przystało to klasa sama dla siebie. Zarówno wtyczka jak i korpus zbudowane są z bardzo przyjemnego w dotyku metalu. Ozdobnikiem