Przejdź do głównej zawartości

Ibasso SR2 Recenzja - Dwa w cenie jednego


Ibasso gościło na moim blogu tyle razy, że brakuje mi już sposobów w jakie mógłbym przedstawić tego producenta. Sytuacja jest jednak o tyle ciekawa, że tym razem to produkt z innego segmentu niż Ibasso jest zazwyczaj znane. Mówimy tutaj bowiem o otwartych słuchawkach nausznych pod nazwą SR2. A co z SR1 ktoś zapyta? Ano były i takie, jakiś czas temu wypuszczone w ilości limitowanej i z którymi kontaktu osobiście nie miałem, więc nic o nich powiedzieć nie mogę. Mogę za to powiedzieć całkiem sporo o modelu najnowszym wycenionym całkiem przystępnie, bo na dwa tysiące złotych i wyposażonym w dynamiczny przetwornik oparty na biocelulozie, której to charakter w słuchawkach bardzo sobie cenię.

Wygląd, budowa i akcesoria:

Zwykłe, schludne kartonowe pudełko bez wodotrysków.

W zestawie poza poza słuchawkami otrzymujemy:

- kabel 1,8m zakończony wtyczką 3,5mm oraz nakręcaną przejściówką na klasyczne, stacjonarne 6,3mm

- sztywne etui zamykane na zameczek

- dwie pary padów różniących się od siebie niewiele w kwestii budowy za to wpływające na brzmienie w stopniu diametralnym



Kabel to plecionka, o małym przekroju jak na standardy słuchawek nausznych, miękka i przyjemna w dotyku, którą zazwyczaj spotkać można przy słuchawkach dousznych. Troszkę się plącze, ale też i łatwo go rozplątać do tego jest zupełnie pozbawiony efektu mikrofonowego. Gdyby ktoś chciał ów kabel jednak zmienić to nie będzie z tym problemu ponieważ zastosowano standardowe wtyki 3,5mm.

O ile model SR1 z wyglądu prezentował się bardzo uderzająco i kontrowersyjnie o tyle SR2 jest o wiele bardziej stonowany i nie przyciągający nadmiernej uwagi. Muszle to metalowe pierścienie, lekko połyskliwe, ale matowe w dotyku. Przetwornik chroni gruba, metalowa siateczka. Asymetryczne pady są grube, głębokie, dziurkowane, wykonane z jakiegoś rodzaju skórki. Za pałąk robią dwa metalowe druty czyli patent rodem ze słuchawek AKG czy też Mr Speakers. Na głowie spoczywa nam opaska skórkowa od zewnątrz i obita mięciutkim materiałem od środka. Jeśli jeszcze nie zauważyłeś to słuchawki zbudowane są w całości z metalu i skóry tak więc podczas użytkowania nie natrafimy na plastik co jest bardzo imponujące przy słuchawkach z tego, a nawet i o wiele wyższego progu cenowego. Regulacja wielkości niestety nie jest najlepsza. Łatwo sama się przesuwa do samego końca i trzeba ją poprawiać każdorazowo po założeniu słuchawek. W ogóle to są to słuchawki z dość krótkim pałąkiem. Zazwyczaj w innych słuchawkach używam około połowy skali wysunięcia natomiast SR2 użytkowałem w niemal maksymalnym możliwym położeniu. Osoby z większymi głowami mogą mieć w związku z tym problem. Dla mnie jednak okazały się bardzo wygodne, nawet podczas dłuższych odsłuchów. Uszy w całości mieszczą się w muszlach i w żadnym miejscu o nic nie zahaczały. Słuchawki są dobrze wyważone, posiadając przyjemny ciężar zapewniający uczucie solidności w rękach, a jednocześnie zupełnie nie czuć ich na głowie. Docisk muszli również odpowiedni zapewniający trzymanie nawet podczas gwałtownych ruchów głową, a przy tym nie sprawiający dyskomfortu swoją siłą. 



Normalnie nie zajmowałbym się kwestią izolacji od otoczenia czy stopniem wyciekania dźwięku w słuchawkach otwartych, bo tak określa je producent natomiast SR2 są zaskakująco mocno wytłumione i zachowują się bardziej jak słuchawki pół zamknięte. Efekt tego jest taki, że bardzo mało dźwięku wycieka na zewnątrz, a tak że stosunkowo mało dociera do nas ze świata zewnętrznego. Oczywiście nie ma mowy tutaj traktowaniu ich jako słuchawki zamknięte do użytku w głośnym środowisku, ale spokojnie możemy cieszyć się muzyką pomieszczeniu gdzie druga osoba przykładowo ogląda telewizję bez większej dokuczliwości dla żadnej ze stron.

SR2 są również dość łatwe do napędzenia i szczerze mówiąc to obawiałem się czy ze swoimi 25 ohm'ami i 108db skuteczności nie będą wręcz kłopotliwe dla sprzętu.  Okazało się jednak, że zachowują się dość zwyczajnie dla słuchawek nausznych. Z najprostszej dziurki prosto z telefonu zagrają już bardzo poprawnie, choć na takim Samsungu Galaxy S9+ specjalnego zapasu już nie ma i komfortowe odsłuchy cichszych nagrań okazują się możliwe dopiero pod koniec skali głośności, a i dynamika nie zachwycała tak więc coś lepszego niż minimum by się tu jednak przydało. Z drugiej strony takie maleństwo jak Qudelix 5K poradził sobie bez problemu i to już z wyjścia 3,5mm, a mamy tu w razie czego jeszcze mocniejsze zbalansowane 2,5mm. Ibasso SR2 zadowalają się więc źródłami, które oferują przynajmniej rozsądną moc.

Brzmienie:

W zestawie tak jak już wspominałem odnajdziemy dwie pary padów. Pozornie bardzo do siebie podobnych i identycznie wykończonych. Różni je ilość i wielkość otworów w nich zawartych. Fabrycznie naciągnięto pady z dużą ilością otworów o małej średnicy, na których to SR2 oferują brzmienie cieplejsze, łatwiejsze w odbiorze, które wydaje mi się przypadnie do gustu większej ilości osób dlatego główny opis oparłem właśnie na nich. W dalszej części tekstu opiszę również jak słuchawki zmieniają swój charakter w padami w mniejszą ilością dziurek o większej średnicy. 

Ibasso SR2 oferują dźwięk ocieplony, o złagodzonym ataku acz nadal całkiem realistyczny i naturalny. Główny element stanowi prominentny bas, za nim odnajdziemy niższą średnicę oraz wysokie tony, a na samym końcu wyższą średnicę. Nie jest to więc brzmienie które można by określić mianem ekscytującego grania na planie V z podbitymi skrajami pasma. Lepiej określa je miano neutralnej bazy która została zaimpregnowana basem oraz złagodzona i wygładzona w rejonach wyższej średnicy. Przekaz jednak nie jest ani powolny ani gęsty czy też ciemny. Mamy tutaj pełniejsze kształty nasycone satysfakcjonującym i odrobinę dłużej wybrzmiewającym i rubasznym basem.

Bas jak w mało których słuchawkach otwartych - głęboki i pełny. Nie jest super precyzyjny, za to posiada przyjemną miękkość w połączeniu z solidnym impaktem charakterystycznym dla przetworników dynamicznych. Mocniej zaakcentowany gdzieś w środkowej części acz nadal schodzący do samego dołu i z wyraźnie wyczuwalnymi wibracjami najniższych częstotliwości. Niewiele jest słuchawek otwartych zapuszczających się do samego dołu i oddających kinowe tąpnięcia, a SR2 się to spokojnie udaje. Impakt nie jest najmocniejszy z jakim miałem kontakt tak więc nie jest to zatykający kopniak Bruca Lee prosto w splot słoneczny, tym nie mniej potęgi mu nadal odmówić nie można. Przykładowo Focal Elear mają ten bas z charakterystycznym pneumatycznym, pewnym siebie dobiciem i zwartością, ale też ogólnie basu mają mniej, a subbasu to już w szczególności. Niby można by powiedzieć iż w rejonach najniższego basu nie ma zawartych aż tylu informacji, ale są przecież płyty pokroju ścieżek dźwiękowych, na przykład do Blade Runner 2049 gdzie niektóre utwory zupełnie inaczej odbiera się na słuchawkach z konkretnie odczuwalnym subbasem, niż z jedynie gdzieś tam słabo słyszalnym. Krótko mówiąc SR2 punktują rozciągnięciem dolnych partii oraz jednocześnie swoim trochę bardziej miękkim i plastycznym charakterem docieplają całościowo brzmienie. Basu jest subiektywnie najwięcej jeśli chodzi o ogólny balans tonalny, ale nie przesadnie dużo i poprowadzony jest liniowo tak więc nie są to słuchawki basowe a jedynie oparte na solidnych jego podstawach. Jest on też stosunkowo szybki i dynamiczny tak, że nic nigdy nie buczy i nie zostaje z tyłu.

Średnica rozpoczyna się stojąc ledwie za basem, ale już jej najwyższa część kończy za nim dość wyraźnie. Nie słyszę żadnych nagłych górek czy dołków, a bardziej odbieram to jako liniowe łagodzenie tak jakby płasko leżącą linijkę obniżyć z jej prawego końca pozostawiają lewy kraniec na tym samym poziomie. Taki zabieg spowodował że przykładowo męskie wokale odtwarzane są bliżej i w bardziej wyraźny sposób niż damskie. Ogólnie rzecz biorąc jednak wszystko jest odtwarzane naturalnie i realistycznie przez brak nagłych górek czy dołków. W ogóle to na początku odebrałem SR2 jako słuchawki pogrubione jednak po krótkim czasie uznaje iż tak nie jest natomiast to jedynie ten bas zwiększył nasycenie. Średnica jak najbardziej doważona o pełnych, naturalnych kształtach. Jej prezencja, im wyżej tym wydaje się mniejsza. Damski wokal nie gubi się jeszcze, ale zostaje połączony z resztą instrumentów i razem stoją wyraźnie poniżej basu. Sam tembr pozostaje zachowany, ale umiejscowienie wyższej średnicy sprawia, że brakuje trochę pazura i wysokie oktawy tchu nam raczej nie zaprą. Nie zmienia to jednak faktu, że brzmi to nadal całkiem naturalnie a i w pewnym stopniu analogowo. Nie ma tutaj jeszcze fabrycznie preinstalowanej lampowej magii, ale jest już do tego bliżej niż dalej. Z całą pewnością można ją już nazwać bogatą do tego kompletnie pozbawioną sybilizacji. Nawet w nagraniach o których wiem że znajdują się tam dokuczliwe sss oraz ccc tutaj nie ma po nich śladu. SR2 dzięki temu doskonale nadają do długich sesji odsłuchowych oraz wyśmienicie radzą sobie ze słabej jakości nagraniami, ponadto nie są również specjalnie wybrednie co do sprzętu towarzyszącego. 

Wysokie tony, ilościowo na porównywalnej wysokości co niższa i środkowa część średnicy czyli patrząc przez pryzmat ogólnego balansu tonalnego podane neutralnie. To dobrze że nie postawiono na dalsze łagodzenie gdyż mogło by to razem zrobić się już zbyt ospałe. Soprany są zadziwiająco precyzyjne, czyste oraz wyraźne. Nigdy nie wyskakują na front, ale też w każdym momencie są dostępne i znajdują się tam gdzie być powinny. W przeciwieństwie do niższych rejestrów nie sprawiają wrażenia ciepłych i zmiękczonych. Wysokie tony stoją niejako w opozycji do basu tyle, że nie jeśli chodzi o ich ilość, a inny charakter. Jest konkretnie, chrupiąco, bezceremonialna kawa na ławę tyle że bez kąśliwości i wymuszonej agresji. Nie jest to co prawda jeszcze najwyższy poziom wyrafinowania i gładkości, ale niewiele już do takowego brakuje i SR2 potrafią pod tym względem zostawić w tyle niejednego, nawet i kilka razy droższego konkurenta. Brawo.

Ibasso SR2 to nie są słuchawki neutralne czy też referencyjne mimo, że wcale aż tak daleko od takich nie leżą. Przede wszystkim mamy tutaj prominentny i satysfakcjonujący bas, łagodnie podaną średnicę oraz stosunkowo neutralne wysokie tony. Razem daje nam to przyjemną kombinację ocieplonego, nieagresywnego, ale wciąż realizmu. Muzykalność oceniam na wysoką bo po prostu chce się na nich bardziej słuchać muzyki niż analizować niedomagania sprzętu i nagrań. Brzmienie zdaje się zaplanowane w określonym stylu, a jego egzekucja sprawia że odbieram je jako dobrze wyważone bez nadmiernych ekscesów. Na ogólny odbiór spory wpływ ma w dużej mierze złagodzenie ataku czy to przez lekkie wycofanie wyższej średnicy czy też nie wyostrzone transjenty. Usposobienie raczej SR2 mają łagodniejsze. Trudniej tutaj będzie doświadczyć dzikich wybuchów agresji. Wokale, które jak już wspominałem gęsiej skórki jakoś wywołać nie chcą tak też oddanie werbla nie zmrozi nam krwi w żyłach. 

Scena dźwiękowa rysowana jest z bliska i bezpośrednio do słuchacza. Pomimo tego że dźwięk posiada wrodzoną łagodność ta bliskość sprawia, że jest bardzo angażująco. Przestrzeń od strony wielkości dla otwartych słuchawek nausznych oceniłbym na trochę powyżej średniej, a jej charakter na raczej intymny. Nie czuć co prawda wyraźnych barier na jej krańcach, a i do klaustrofobii tutaj jeszcze daleka droga natomiast to bardziej studyjny niż koncertowy charakter. Prezentuje się dobrze zarówno od strony szerokości jak i głębi oraz potrafi pięknie porozkładać elementy warstwami czym przypomina mi nieco przestrzenne popisy Hifiman Arya tyle, że kubatura skromniejsza.

Rozdzielczość i dynamika wydają się na bardzo dobrym poziomie. Ciężko mi ocenić te aspekty na tle podobnie wycenionej konkurencji bo nie posiadam nic z podobnego pułapu do bezpośredniej konfrontacji więc wykręcę się odpowiedzią, że słyszałem o wiele droższe słuchawki które te aspekty miały o wiele mniej imponujące.

Można stwierdzić iż otrzymujemy tutaj brzmienie dynamiczne, ale ze zrelaksowanym atakiem i mimo że całkiem bliskie prawdzie, doskonale nadające się na długie odsłuchy i pozwalające chłonąć muzykę bez zmęczenia. Pomimo osłabienia ataku SR2 są angażujące i całkiem energiczne. Osiągają to dzięki bezpośredniości i bliskości przekazu, a tak że dzięki bardzo dobrej, neutralnej górnej części pasma. Nie jest to to jednak ostatnie słowo jeśli chodzi o żywiołowość, a więc krótkie i dzikie sesje wstrzykujące dźwiękową adrenalinę będziemy musieli pozostawić innej parze słuchawek.... i tu psikus bo wcale, że nie!

W zestawie znajduje się druga para padów z mniejszą ilością, ale większych otworów co wpływa na dźwięk w stopniu dramatycznym. Z cieplejszych, spokojniejszych i bardziej basowych słuchawek SR2 przemieniają się w jaśniejsze, bardziej analityczne, mocniej nastawione na wyciąganie detali, ze słabszym, ale bardziej zwartym basem. Pojawia się nie lada atak, który był wcześniej złagodzony. Góra się mocniej doświetla, a razem z nią zwiększa również uczucie otwartości. Powraca również wyższa średnica, która staje się przy tym szczuplejsza i niestety tutaj może pojawiać się sybilizacja. Jeśli takowa zawarta jest w nagraniu do SR2 już jej nie wygładzą. Ogólny charakter przesuwa się wyraźnie w kierunku słuchawek nastawionych na techniczny przekaz, które brylują z najlepszej jakości nagraniami i w towarzystwie najwyższej klasy sprzętu towarzyszącego. Nie ma mowy o łagodności, jest wyczynowo i bardziej bezlitośnie. Niski bas już nie jest tak zauważalny, precyzja impaktu się poprawia, ale ogólnie basu jest znacząco mniej i oddaje on bezdyskusyjnie inicjatywę wyższym partiom. Z całą pewnością jest jaśniej, chłodniej i bardziej punktowo w każdym aspekcie i nie jest to bynajmniej zmiana subtelna.

Wydaje mi się, że przekaz cieplejszy spodoba się większej grupie osób tym nie mniej sam fakt posiadania dwóch tak różnych przekazów w cenie jednych, wcale nie tak drogich słuchawek jest rzeczą fenomenalną. Możemy sobie żonglować padami w te i nazad dostosowując brzmienie pod sprzęt, nagranie czy po prostu nastrój w danym dniu.

Podsumowanie:

Nie odważę się jeszcze na stwierdzenie, że Ibasso SR2 to pogromca tytanów, bo jednak znam lepsze słuchawki, jednak wszystkie są droższe i często wymagają również nielichego sprzętu towarzyszącego. Żadne też nie oferują w cenie dwóch rodzajów padów kompletnie przeobrażających brzmienie z ciepłego na analityczne co jest opcją nie do przecenienia. Mamy tutaj też porządną i solidną budowę z użyciem świetnych materiałów oraz naprawdę niezłe wyposażenie. Nie jeden z bardziej wydawać by się mogło renomowanych producentów mógłby się tutaj sporo od Ibasso nauczyć. SR2 wypadają w ogólnym rozrachunku wyśmienicie, a niewygórowana cena to już tylko wisienka na torcie. 

Strona producenta: http://www.ibasso.com/


Serdecznie dziękuję AudioHeaven.eu za użyczenie sprzętu do recenzji.


Komentarze

  1. Dzień dobry, jest Pan w stanie ocenić czy te słuchawki zgraja się z iBasso DX160?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SR2 testowalem między innymi właśnie z DX160 i bardzo dobrze się razem zgrywają.

      Usuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Ranking słuchawek dokanałowych IEM

Poniżej znajduje się ranking słuchawek dokanałowych, które miałem okazję przetestować. OGÓLNE WYTYCZNE - Ocenie podlegał wyłącznie dźwięk. - Konkretne numerowane pozycje na liście to moje subiektywne odczucia i kolejność w jakiej bym po nie sięgał. - Sprzęt przypisany do danego działu obiektywnie jest na porównywalnym poziomie. - Cena nie ma wpływu na ocenę, podana jest wyłącznie w celach informacyjnych. - Lista ma charakter rozwojowy i kolejne pozycje będą dodawane w ramach możliwości. - Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić! DEFINICJE POZIOMÓW End Game - słuchawki wyznaczające nowe granice tego co jest fizycznie możliwe Ultra High End - słuchawki ze swoim brzmieniowym charakterem jednak w zasadzie już bez wad - świetne pod każdym względem. High End - w pewnych aspektach brzmienie na poziomie Ultra jednak w innych do tego poziomu brakuje Mid End - po prostu bardzo dobre brzmienie Entry Level - poziom który pozwala już w pełni cieszyć się muzyką be

Ibasso DX160 Recenzja - Mała sensacja

Ibasso wie jak robić dobrze brzmiące odtwarzacze i udowodniło mi to wielokrotnie goszcząc na moim biurku. Wydawać by się mogło, iż sugerując się nazewnictwem i ceną, dzisiejszy bohater to przedstawiciel średniego segmentu odtwarzaczy przenośnych. Dzieli on jednak nieprzyzwoicie dużo elementów z najwyżej pozycjonowanym w ofercie DX220 i to z tymi najważniejszymi włącznie. Poniższa recenzja z jednej strony może wydać się niektórym nudna ponieważ ze względu na ilość podobieństw w większym stopniu będzie opowiadać o różnicach w stosunku do znacznie droższego brata, ale zapewniam że końcowe wnioski okazują się małą sensacją. Wygląd i budowa: Nieduże pudełko, niczym specjalnie się nie wyróżniające. Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy: - silikonowe etui - folie ochronne na ekran - kabel usb Wygląd bardzo prosty i czysty z zaokrąglonymi krawędziami. Jedynym ozdobnikiem jest złoty, głęboko żłobiony potencjometr. Recenzowany egzemplarz jest koloru czarnego, ale w of

Ibasso DC01 Recenzja - Balans z telefonu

Co by było gdyby marka znana z produkcji audiofilskich odtwarzaczy przenośnych wzięła się za projekt miniaturowego daca dedykowanego do smartfonów? Zapewne wzięto by stacjonarną kostkę dac np AKM4493 z możliwością dekodowania plików 32bit/384khz oraz DSD256x, podającą wysoką moc na wyjście zbalansowane 2,5mm. Do tego nowoczesne złącze usb typ-c na 8 żyłowym, plecionym kabelku wysokiej jakości. Niemożliwe powiecie, a jednak to własnie Ibasso DC01. Wygląd i budowa: Malutkie pudełko bo i zawartość symboliczna. Poza samym urządzonkiem, dostajemy jedynie przejściówkę z usb typ-c na tradycyjne duże, komputerowe złącze usb. Obudowa w całości wykonana z satynowego metalu w fikuśnym walco-trójkątnym kształcie. Zarówno wtyczka usb typ-c jak i przejściówka również wykończone są pasującym do siebie metalem. Obydwie części połączone są plecionym, miękkim i miłym w dotyku kabelkiem. Obok gniazdka słuchawkowego znajduje się niebieska dioda sygnalizująca pracę. Spasowanie i użyte materia