Przejdź do głównej zawartości

Final Audio F7200 Recenzja - Trudny charakter


Kontynuując przegląd słuchawek japońskiego Finala po Piano Forte X tym razem przenosimy się w o wiele bardziej przystępne rejony cenowe tego producenta. Tym sposobem na moim biurku wylądowały wyposażone w pojedynczy przetwornik armaturowy Final F7200. Są to prawdopodobnie najmniejsze słuchawki dokanałowe na świecie, a z całą pewnością jedne z najpiękniejszych. Czy grają równie cudownie jak wyglądają?

Wygląd, budowa i akcesoria:

Słuchawki dotarły do mnie w wersji testowej, bez akcesoriów nie licząc silikonowych tipsów.

Z tego co udało mi się ustalić przy zakupie w pudełku znajdziemy:

- tipsy silikonowe oraz pianki
- etui
- zauszniki
- filtry przeciw woskowi

Ekstremalnie małe, chyba nawet najmniejsze na świecie słuchawki w kształcie walców wykonanych ze stali nierdzewnej obrobionej w perfekcyjny sposób. Forma prosta, ale jak że przy tym piękna i czysta. Moim zdaniem prezentują się wspaniale.


Wedle producenta słuchawki można aplikować zarówno płytko jak i głęboko. Moim zdaniem niestety jedynie głęboko ze względu na zmianę charakteru - wrócę do tego w dziale "brzmienie". Są przez to nie do końca wygodne, lekko uwierając chociaż nie jest najgorzej i udawało mi się w nich wysiedzieć nawet kilkugodzinne sesje. Problemy z głęboką aplikacją mogą mieć osoby z bardzo wąskimi kanałami oraz osoby nieprzyzwyczajone do takiego stylu noszenia. Początki bywają osobliwym doświadczeniem, ale izolacja dzięki głębokiej penetracji jest bardzo wysoka.


Aune E1, Etymotic ER4s, Etymotic ER4XR, Final F7200, Ibasso IT01s

Odpinany, dość gruby, pleciony kabel z standardowymi złączami MMCX nie plącze się łatwo ale za to posiada dość mocny efekt mikrofonowy, niwelowany w dużym stopniu przez głęboką aplikację. Z początku myślałem że kanały lewy i prawy nie są w żaden sposób zaznaczone, ale okazało się że malutkie literki są wytłoczone na przeźroczystym, gumowym kołnierzu przy kablu. Wzrokowo są bardzo trudne do uchwycenia natomiast całkiem łatwo wyczuć wypustkę pod palcem na lewej słuchawce, tym samym na co dzień nie ma problemu z rozróżnieniem kanałów, trzeba jedynie wiedzieć gdzie szukać.


F7200 są dość wymagające co do mocy sprzętu towarzyszącego. Przy połączeniu z telefonem przy albumach nagranych ciszej, a więc i też najczęściej o wysokiej dynamice trzeba głośność podkręcić mniej więcej do 90% co oznacza w zasadzie nie ma już żadnego zapasu. Wyspecjalizowane odtwarzacze przenośne oferujące zazwyczaj o wiele wyższą moc na wyjściu słuchawkowym nie powinny tutaj jednak mieć większego problemu.


Brzmienie:

Wspominałem o dwóch sposobach aplikacji F7200 i z mojego doświadczenia wygląda to tak, że komfort przy płytkiej aplikacji jest wysoki, ale kosztem zupełnej utraty basu i wypełnienia. W płytkiej aplikacji dźwięk ogólnie jest rachityczny, bezbarwny, twardy i brakuje mu jakiegokolwiek impaktu. Dochodzi do tego również bardzo wyraźny efekt mikrofonowy. Nie będę pisał że to dzień i noc, ale dopiero przy głębokiej aplikacji zaczynają mieć sens i zaczyna się rozumieć co twórcy mieli na myśli. Nabierają więcej ciała i może nie przeistaczają się kompletnie, ale jednak oferowany dźwięk stoi na o wiele wyższym poziomie. Poniższy opis dotyczy zatem, moim zdaniem poprawnie brzmiących F7200, a więc przy głębokiej aplikacji.

Bas jest lakoniczny o precyzyjnym i punktowym uderzeniu. Ciężko o obszerny opis większości jego aspektów ponieważ ilościowo jest go na tyle mało, że jak już się pojawia to brzmi dość jednostajnie. Istnieje on jedynie od średniego zakresu w górę wybijając rytm natomiast niskiego nie ma w zasadzie w ogóle. Dodam że lubię raczej jasno i lekko brzmiące słuchawki jednak nawet dla mnie F7200 basu mają zbyt mało przez co tembr instrumentów wykorzystujących niskie tony nie jest zachowany. Stopa perkusyjna nie istnieje, a bębny brzmią pusto i kartonowo. Bas jest słyszalny, ale bardzo słabo odczuwalny. Zawęża to niestety dość mocno uniwersalność gatunkową.

Średnica na froncie z pełnym i lekko dociążonym charakterem. Nie ciepła, ciężka czy dosadna, jest neutralna, czysta i hiper precyzyjna. Przekazuje mnóstwo detali w nienachalny sposób, ale bynajmniej nie w jakiś analogowy i ciepły sposób. Jest cały czas neutralnie i wiernie. W bardzo skrupulatny sposób oddane są wokale, z dużą ilością niuansów, zmian tonacji, oddechów i innych najdrobniejszych szmerów. Fenomenalnie z bardzo bliska i z dużą swobodą oddana jest muzyka akustyczna w małych składach skupiając oświetlenie na damskich wokalach i fortepianie. Pomimo skrócenia dystansu do muzyki nie zanotowałem absolutnie żadnych ostrości i sybilizacji.

Dobrze rozciągnięte i widoczne wysokie tony, niemal dotrzymują kroku wysuniętej średnicy. Są przy tym rozdzielcze, bezproblemowe i również bez ostrości. Soprany wstrzeliwują się w perfekcyjny balans pomiędzy byciem jednoznacznie widocznymi, ale jeszcze nie dodając od siebie pieprzności do kompozycji. Brzmią autentycznie i rzetelnie bez ściągania na siebie nadmiernej uwagi.

Przestrzeń dość przeciętnych rozmiarów jeśli chodzi o wielkość. Rozchodzi się raczej na boki i dość płytko w głąb. To co przy tym jest przy tym pozytywnie zaskakujące to rewelacyjna holografia z wyraźnie rysowanymi instrumentami. Grają z bardzo bliska, ale nie są do końca bezpośrednie mając pewien woal wprowadzający ledwo widoczną barierę między słuchaczem a dźwiękami. Są przy tym całkowicie pozbawione ostrości i trzeba przyznać jest to bardzo imponujące przy zachowaniu tak wysokiej szczegółowości. Dynamika niestety nie zachwyca. Cały czas dostajemy ogrom informacji na tym samym poziomie bez wyraźnego rozróżnienia na dźwięki głośne i ciche. Z tego względu słuchając przy wyższych głośnościach potrafią zmęczyć podczas dłuższych odsłuchów. Bardzo wysokiej próby jest natomiast separacja i przejrzystość. Świetnie sprawdzają się do analizowania nagrań na zimno.

Generalnie F7200 to niezbyt emocjonujące słuchawki. Oferują brzmienie mało uniwersalne, a przy tym niezbyt efektowne. Są nagrania które potrafią zagrać świetnie i bardzo realistycznie, ale większość gatunków muzyki popularnej brzmi anemiczne i mało barwnie. Skomplikowane aranżacje muzyki poważnej niestety również nie robią specjalnego wrażenia ze względu na niespecjalną dynamikę. Obstawiam że istnieje pewna grupa osób dla których będą to najlepsze słuchawki na świecie, jednak większość raczej ominie je szerokim łukiem traktując je jako ciekawostkę czy wysoce wyspecjalizowane narzędzie. Są super dokładne, precyzyjne, neutralne w znaczeniu że dźwięki mają poprawną masę i tonę i tu powtórzę, prawdziwą tonę detali nie do uchwycenia przy bardziej tradycyjnym strojeniu nawet w słuchawkach kilkukrotnie droższych. Minusem takiego zabiegu jest mocne spłycenie wypełnienia i ochłodzenie ogólnego charakteru. W tym co robią oferują solidny, ogólny poziom jakościowy chociaż w stosunku do ceny nie jest on również jakoś specjalnie wybitny.


Porównania:

Etymotic ER4s - mniej pełne na średnicy, tam też trochę odchudzone i szkicowe, nie wygładzają ostrości ale jednocześnie ogólnie w każdym zakresie są czystsze, bardziej bezpośrednie, bardziej przejrzyste i bardziej wyraźne. Mają więcej blasku na wysokich tonach, bas schodzi niżej i oferuje więcej wypełnienia chociaż nadal jest go ledwie akuratnie. Potrafią być bardziej bezlitosne dla słabych nagrań ale też bardziej efektowne czy wręcz spektakularne z tymi naprawdę dobrymi. Ze względu na węższą tulejkę przystosowaną do zwężających się tipsów typu triple flange popularnie zwanych choinkami są wygodniejsze oraz oferują lepszą izolację.

Sony EX800ST (Recenzja) - o wiele więcej pełnego basu z o wiele większym impaktem. Cieplejsza i grubsza średnica oraz bardziej iskrzące wysokie soprany. Sprawiają wrażenie bardziej zaokrąglonych i masywniejszych ale są przy tym bardziej bezpośrednie z większą i bardziej otwartą przestrzenią. W całości wystają z uszu oferując o wiele niższą izolację, ale są przy tym wygodniejsze.

AKG N40 (Recenzja) - oferują kulturalną, ale już ekscytująca v-kę. Mamy tutaj więc o wiele więcej wysokich oraz niskich tonów kosztem trochę cofniętej średnicy. W F7200 to średnica znajduje się na szpicy i to właśnie w niej odnajdziemy większość detali i precyzji. AKG są tu wyraźne ale nie mają szans oddać w tak realistyczny sposób wokali i podają je bardziej miękko, ciepło i mniej namacalnie. O wiele niższa w AKG jest również separacja i przejrzystość. N40 są bardzo małe i lekkie oraz nie wymagają głębokiej penetracji dzięki czemu są bardziej komfortowe.



Podsumowanie:

Final F7200 okazują się słuchawkami trudnymi. Z całą pewnością znajdą swoich amatorów jednak przez mało uniwersalne strojenie nie będzie ono bardzo liczne. Posiadają przepiękną formę i są rewelacyjnie wykonane jednak uważam że niska uniwersalność sprawia że ciężko je każdemu polecić. Są specyficzne do określonych zastosowań zestrojone pod konkretny gust więc zdecydowanie doradzam odsłuch przed ewentualnym zakupem.

Strona producenta: https://snext-final.com/en/

Serdecznie dziękuję polskiemu dystrybutorowi Final firmie Fonnex za użyczenie sprzętu do recenzji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ranking słuchawek dokanałowych IEM

Poniżej znajduje się ranking słuchawek dokanałowych, które miałem okazję przetestować. OGÓLNE WYTYCZNE - Ocenie podlegał wyłącznie dźwięk. - Konkretne numerowane pozycje na liście to moje subiektywne odczucia i kolejność w jakiej bym po nie sięgał. - Sprzęt przypisany do danego działu obiektywnie jest na porównywalnym poziomie. - Cena nie ma wpływu na ocenę, podana jest wyłącznie w celach informacyjnych. - Lista ma charakter rozwojowy i kolejne pozycje będą dodawane w ramach możliwości. - Jestem tylko człowiekiem i mogę się mylić! DEFINICJE POZIOMÓW End Game - słuchawki wyznaczające nowe granice tego co jest fizycznie możliwe Ultra High End - słuchawki ze swoim brzmieniowym charakterem jednak w zasadzie już bez wad - świetne pod każdym względem. High End - w pewnych aspektach brzmienie na poziomie Ultra jednak w innych do tego poziomu brakuje Mid End - po prostu bardzo dobre brzmienie Entry Level - poziom który pozwala już w pełni cieszyć się muzyką be

Ibasso DX300 Recenzja - Zmiana warty

Ibasso w porównaniu do części swojej konkurencji nie wypuszcza DAPów, ani aż tak wielu, ani aż tak często. Kolejne ich modele, zwłaszcza te flagowe zawsze powodują jednak spore zamieszanie na rynku. Tym razem zamieszanie jest dodatkowo o tyle większe, iż zmian DX300 wprowadza naprawdę wiele. Począwszy od bardzo unikatowej architektury odpowiadającej za sferę audio, przez nowy procesor i na nowym brzmieniu kończąc. Nowości jest więc bez liku. Nie omieszkałem sprawdzić jak to wszystko wypada w praktyce i tym samym zapraszam do recenzji Ibasso DX300. Wygląd i budowa: Nieduże pudełko z zewnętrzną wsuwką. Otwierające się i efektownie prezentujące odtwarzacz. Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy: - etui - kabel usb - kabel coaxialny - ochraniacz ekranu - kabel do wygrzewania Wygląd z jednej strony bardzo klasyczny z zaokrąglonymi rogami, ale upiększony jedną z krawędzi poprowadzoną pod kątem. DX300 jest duży i dość ciężki chociaż i tak lżejszy niż można by się spodziewać. Na prawej, kąto

Astell&Kern PEE51 Recenzja - Muzyczna esencja

Niefortunny trend pozbawiania smartfonów wyjść słuchawkowych pomógł rozkwitnąć nowej gałęzi małych daców popularnie nazywanych donglami. Mamy dostępnych już sporo urządzeń tego typu, ale tym razem mamy do czynienia z propozycją od jednego z prawdziwych potentatów przenośnego świata audio. Recenzję niesamowitego Astell&Kern SP2000 ( Recenzja ) mam już za sobą, a jako że lubię kontrasty to postanowiłem zająć się również najmniejszym i najtańszym źródłem tegoż producenta, a mianowicie Astell&Kern PEE51. Ile cech charakteru tej koreańskiej marki udało się zawrzeć w tak małych gabarytach? Okazuje się, że nadzwyczaj dużo. Wygląd i budowa: Malutkie pudełko bo i zawartość bardzo symboliczna.  Poza samym urządzeniem i instrukcją nie otrzymujemy żadnych akcesoriów. Szkoda, że zabrakło nawet przejściówki na duże gniazdo USB. Wykonanie i wygląd jak na Astell'a przystało to klasa sama dla siebie. Zarówno wtyczka jak i korpus zbudowane są z bardzo przyjemnego w dotyku metalu. Ozdobnikiem