Przejdź do głównej zawartości

AKG N40 Recenzja - Bezpieczna przystań


AKG to jedna z największych legend świata audio, a ich produkty studyjne i konsumenckie bardzo zasłużenie od wielu dekad są uznawane za światową czołówkę. Co nieco może dziwić AKG jest wyraźnie mniej znane ze słuchawek dokanałowych, a przecież to ta gałąź od kilku lat przeżywa prawdziwy rozkwit. Jak na potentata jednak przystało AKG mimo wszystko ma jednak coś do powiedzenia i w tym temacie i tak na przykład zaskoczyło przed laty hybrydowym modelem K3003 wycenionym na szokujące wtedy okolice 4 tysięcy złotych. Czas jednak płynie szybko i hybrydową technologię oraz wymienne filtry akustyczne można teraz znaleźć w trzy razy tańszym modelu N40. Czy wyszło mu to na dobre i czy jest konkurencyjny w bardzo obleganym segmencie z okolic 1500zł sprawdzimy w recenzji.

Wygląd, budowa i akcesoria:

Niewielkie acz efektowne podwójnie wsuwane pudełko ładnie prezentujące same słuchawki.








W środku znajdziemy:
- silikonowe tipsy w 4 rozmiarach
- 2 kable (z mikrofonem i bez)
- etui
- przejściówka do samolotu
- narzędzie do czyszczenia
- zestaw filtrów akustycznych
- instrukcja

O ile na brak przejściówki na dużego jacka 6,3mm można przymknąć oko o tyle dziwi mnie bardzo skąpy wybór tipsów, a w szczególności brak jakichkolwiek pianek typu Comply.

W słuchawkach użyto technologii hybrydowej co oznacza że zdecydowano się na dwa różne przetworniki: jeden dynamiczny i jeden armaturowy. Obudowy są bardzo małe i świetnie leżą w uchu, a tak że oferują dobrą izolację.


Kto używał dokanałowych słuchawek wykonanych z metalu przy niskich temperaturach ten wie że kontakt zimnego metalu ze skórą w uszach nie należy do przyjemności dlatego podoba mi się że zdecydowano się na metalowe wstawki jedynie od zewnątrz natomiast strona która ma kontakt ze skórą jest z przyjemnego matowego plastiku.


Zarówno tulejki jak i filtry akustyczne które się w nie wkręca wykonane są z metalu co jest dużym plusem i z pewnością przysłuży się większej wytrzymałości.


Słuchawki posiadają odpinane kable z standardowymi złączami MMCX. Są nieźle wykonane i bardzo miękkie przez co niestety również dosyć łatwo się plączą. Dolne odcinki od wtyczki do trójnika są w materialnym oplocie, a efekt mikrofonowy jest mało odczuwalny. Podobnie jak w samych słuchawkach tak i na kablach znalazły się metalowe wstawki na trójniku, wtyczce i sliderze.  Kabel z mikrofonem posiada przełącznik dzięki czemu jest uniwersalny i zadziała zarówno z urządzeniami Apple jak i Androidem. Całościowo wykonanie jest bardzo solidne i z użyciem szlachetnych materiałów.



Brzmienie:

Wymienne filtry wprowadzają łatwo wyczuwalne zmiany jednak nie zmieniają diametralnie charakteru słuchawek. W N40 filtry to moim zdaniem dodatkowy sposób poprawy synergii z odtwarzaczem lub dodanie przysłowiowej kropki nad "i".

Reference Sound - bazowe brzmienie czyli uniwersalna, nie przesadzona, dobrze zbalansowana v-ka.

High Boost - zabiera nieco basu przez co subiektywnie wysokie tony dostają więcej powietrza i są lepiej odczuwalne

Bass Boost - dodaje trochę basu przez co balans tonalny przechyla się w kierunku niskich tonów, całość się zagęszcza a wysokie tony są łagodniejsze.


Dla mnie z dobrym napędem pod postacią wysokiej klasy odtwarzacza przenośnego najlepiej grają w filtrem High Boost na którym brzmienie jest najjaśniejsze acz nadal ciepłe a wysokie tony choć potrafią wyciągnąć ziarnistość z nagrania nadal nie są specjalnie męczące. W połączeniu z niskiej jakości źródłem może jednak być nieprzyjemnie i tutaj lepiej sprawdzi się filtr Reference Sound. Bass Boost jest już dla fanów bardzo mocnego basu i bardziej gęstego brzmienia.

Główny nurt brzmienia zostaje jednak zawsze zachowany i to co słyszymy jest ciepłe, bardzo muzykalne, gładkie, niemęczące ale i niepozbawione blasku. Lubiana i ekscytująca v-ka z podbitymi skrajami pasm ale o dość wysokiej kulturze.


Wysokie tony bardzo dobrej jakości, od razu czuć że odpowiada za nie przetwornik armaturowy. Podbite względem średnicy jednak w taktowny sposób. Dźwięczne, poprawnie metaliczne jednak o miękkim ataku przez co nie są nieprzyjemne czy szeleszczące za to dodają brzmieniu połysku i powietrza.

Średnicę pozostawiono w spokoju. Jest raczej neutralna - ani gęsta ani odchudzona. Krok za basem i wysokimi tonami jednak jest wystarczająco czytelna aby nie dokuczały nam za bardzo braki wokalne. Osoby wrażliwe na sybilizację mogą odetchnąć z ulgą ponieważ ten niemiły efekt w N40 w zasadzie nie występuje. Wokale brzmią miło, ciepło, emocjonalnie ale nie grają pierwszych skrzypiec. Jest bardzo dobrze, a nieco zawiedzeni mogą być jedynie fani intymnych spotkań twarzą w twarz.

Bas podbity, mocny z dobrym impaktem o raczej twardszym charakterze choć bez przesady. Podniesiony głównie od wyższego do środkowego przez co zejście na samym dole nie jest specjalnie imponujące. Jakościowo czyli pod względem zróżnicowania i kontroli jest bardzo dobrze i powiedziałbym nienagannie dla tej półki cenowej. Nie jest wybitnie ale ciężko też wymagać więcej bo przykładowo gitarowe riffy tworzą bardzo przyjemnie rozwibrowaną ścianę dźwiękową.

Warto podkreślić że N40 są niewrażliwe na jakość materiału i słabe realizacje nie są im straszne za to lubią otrzymać mocny sygnał. Z telefonu grają poprawnie za to z dobrego odtwarzacza lub ze wzmacniaczem pokazują klasę wyższą. AKG jak na profesjonalistę przystało ustrzegło się za to rozwarstwiania dźwięku na styku przetworników co słyszalne jest w mniej udanych konstrukcjach hybrydowych.

Przejrzystość i separacja stoi na dobrym poziomie choć nie powala. Jest ciepło i choć jeszcze nie gęsto to raczej spokojnie. Przestrzeń efektowna, trójwymiarowa i naprawdę sporych rozmiarów zarówno na boki jak i w głąb. Wydaje mi się że N40 muszą mieć wentylowane przetworniki ponieważ przestrzeń ma bardzo otwarty charakter z wyraźnie odczuwalnym ruchem powietrza.


Porównanie wielkości, od lewej Sony EX800ST, Campfire Vega, AKG N40

Porównania:

Etymotic ER4XR - o wiele bardziej przejrzyste i bardziej rozdzielcze ale też i mniej muzykalne oraz bezlitosne dla materiału. Wyciągają wszystko z nagrania na dobre i na złe natomiast na N40 wszystko brzmi przyjemnie. Er4 mają wyraźniejsze wysokie tony, średnicę na pierwszym planie natomiast bas stanowi tło oraz bardziej skupia się na jego dolnym zakresie gdzie N40 stawiają na podbicie w rejonach midbasu. Etymotic to sprzęt dla audiofila, a N40 dla melomana.

Sony EX800ST (Recenzja) - Mniej rozdzielcze i mniej przejrzyste z gorszą separacją za to równie miękkie i przyjemnie gładkie. Mniej basu, bliższa średnica i pasmo złagodzone jedynie w newralgicznych punktach. Dzięki jednemu przetwornikowi bardziej jednorodny charakter dźwięku. Mniejsza głębia i trójwymiarowość za to większa przestrzeń na boki i bardziej otwarta natura.

Campfire Vega (Recenzja) - brzmienie również na bazie v-ki jednak 3 krotna różnica w cenie jest od razu zauważalna. O wiele większa rozdzielczość, szybkość, precyzja pomimo ciemniejszej tonacji. Super masywny bas z rewelacyjnym zejściem o świetnej kulturze, średnica nieco zgaszona - bardziej oddalona oraz gęsta, wysokich tonów tyle samo ale bardziej iskrzące o większej precyzji. Przestrzeń podobnej wielkości jednak w Vega'ch dość klasyczna, a w N40 z większym oddechem.

Z kablem Alo Audio Litz, a w tle Forza AudioWorks Copper mkII

Podsumowanie:

AKG N40 nie przekraczają granic i nie wyznaczają nowych horyzontów - one po prostu robią swoje i trzeba przyznać robią to bardzo dobrze. Brzmienie uniwersalne, bezpieczne choć nadal ekscytujące które zadowoli sporą rzeszę osób. Technikalia stoją na dobrym poziomie ustępując na rzecz ciepłej i przyjemnej muzykalności która to jest najwyższej próby. Ogromnym atutem jest ich niewrażliwość na jakość materiału muzycznego czy kompresję. Cena choć nie super atrakcyjna to patrząc przez pryzmat bardzo dobrego wykonania i niezłego brzmienia wydaje się całkowicie uzasadniona. Oferta solidna przy której ciężko o rozczarowanie.

Serdeczne dziękuję polskiemu dystrybutorowi AKG firmie Suport za użyczenie sprzętu do recenzji.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ibasso DX120 Recenzja - Mniej znaczy więcej

Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają.

Jako że u Ibasso zmiany dźwiękowe wraz ze zmianami oprogramowania to nie nowość, zaznaczam że urządzenie testowałem na oprogramowaniu z numerkiem V2.0.0

Wygląd i budowa:

Wraz z odtwarzaczem w niedużym pudełku znajdziemy:

- kabelek do wygrzewania wyjścia słuchawkowego
- kabel USB
- kod zniżkowy do wykorzystania w sklepie hdtracks.com
- przejściówka z mini jack na coaxial
- ochronna szybka do naklejenia na plecki, z przodu naklejona jest już fabrycznie
- silikonowe etui, a w zasadzie bumper ponieważ nie chroni ani plecków ani ekranu.



Wygląd całkowicie nowatorski z płynnie zaokrąglon…

Ibasso DX150 Recenzja - Złoty Środek

Ibasso to jeden z czołowych producentów przenośnych odtwarzaczy muzycznych z Państwa Środka. Do niedawna super popularne odtwarzacze jak DX50 oraz DX90 pokazały że również mniej zamożne osoby może być stać na dźwięk naprawdę wysokiej klasy. Po paru cichszych latach Ibasso znowu bryluje na salonach. Nasz dzisiejszy bohater Ibasso DX150 został zaprezentowany kilka miesięcy temu wywołując nie małe zamieszenie tworząc nawet sporą konkurencję o wiele droższemu przecież, flagowemu DX200 ledwie w zeszłego roku.

Częstotliwość z jaką Ibasso wypuszcza aktualizację do swoich odtwarzaczy, a przede wszystkim zmiany przez nie wprowadzane również w sferze dźwiękowej obrosły już w legendy niemal tak duże jak te o awaryjności wysokich modeli słuchawek Grado. Z tego powodu na wstępie pragnę zaznaczyć że sprzęt był przeze mnie testowany na oprogramowaniu 2.10.275.

Wygląd i budowa:

Pudełko całkiem standardowe - bez szaleństw. W środku poza samym odtwarzaczem:
- tradycyjnie u Ibasso kabelek do wygrzewani…

Etymotic ER3SE oraz ER3XR Recenzja - Budżetowa Referencja

Etymotic to firma która wynalazła słuchawki dokanałowe, a wprowadzony w 1991 roku model ER4 wykorzystujący przetwornik armaturowy był tak przełomowy że produkowany jest z niewielkimi zmianami do dziś. Przez cały ten czas Etymotic nie poddaje się zmiennym modom i jest wierny swojej filozofii, a więc dostarczaniu referencyjnego, najdokładniejszego i możliwie najmniej podkoloryzowanego dźwięku. Nie będę ukrywał że jestem ogromnym fanem Etymotic i posiadam od wielu lat flagowe Er4-pt oraz Er4XR które to może nie w każdym aspekcie ale są w stanie dotrzymać kroku, a nawet wyprzedzić o wiele droższą multiprzetwornikową konkurencję. Nie dawno zostały zaprezentowane nowe, nieco niżej pozycjonowane modele ER3SE oraz ER3XR wedle zapewnień, oferujące jakość nie dostępną wcześniej na tym pułapie cenowym.

Tak jak w przypadku ER4 tak i ER3 oferowane są w dwóch równorzędnych wersjach a różnica polega na niedużym i liniowym podniesieniu basu w całym jego zakresie. Co ciekawe, Etymotic to nie firma r…