Przejdź do głównej zawartości

Ibasso DX160 Recenzja - Mała sensacja


Ibasso wie jak robić dobrze brzmiące odtwarzacze i udowodniło mi to wielokrotnie goszcząc na moim biurku. Wydawać by się mogło, iż sugerując się nazewnictwem i ceną, dzisiejszy bohater to przedstawiciel średniego segmentu odtwarzaczy przenośnych. Dzieli on jednak nieprzyzwoicie dużo elementów z najwyżej pozycjonowanym w ofercie DX220 i to z tymi najważniejszymi włącznie. Poniższa recenzja z jednej strony może wydać się niektórym nudna ponieważ ze względu na ilość podobieństw w większym stopniu będzie opowiadać o różnicach w stosunku do znacznie droższego brata, ale zapewniam że końcowe wnioski okazują się małą sensacją.

Wygląd i budowa:

Nieduże pudełko, niczym specjalnie się nie wyróżniające.



Wraz z odtwarzaczem w pudełku znajdziemy:
- silikonowe etui
- folie ochronne na ekran
- kabel usb


Wygląd bardzo prosty i czysty z zaokrąglonymi krawędziami. Jedynym ozdobnikiem jest złoty, głęboko żłobiony potencjometr. Recenzowany egzemplarz jest koloru czarnego, ale w ofercie dostępnych jest również kilka bardziej wesołych opcji. Wykonanie porządne, solidne, bez niedoróbek i o poręcznych gabarytach.


Góra - włącznik i złącze usb typ-c


Lewy bok - slot na karty micro sd


Prawy bok - przyciski play/next/back i pokrętło głośności


Dół - wyjścia słuchawkowe zbalansowane 4,4mm oraz 3,5mm mogące pracować również jako wyjście liniowe i spdif


Ekran świetny, dokładnie ten sam co w DX220, ochoczo reagujący na dotyk o wysokiej rozdzielczości, szerokich kątach patrzenia do tego bardzo jasny i z żywymi kolorami. Zabiera praktycznie cały front pozostawiając bardzo mało niewykorzystanego miejsca na zbędne ramki. Fizyczne przyciski chodzą lekko przez co moim zdaniem nieco zbyt łatwo o przypadkowe wciśnięcie zwłaszcza gdy trzymamy odtwarzacz w dostarczanym etui.


Ibasso DX160 i Sony WM1A

W DX220 zastosowano dwie kości dac Sabre ES9028PRO dzięki którym osiągnięto bardzo wysoką moc na wyjściach słuchawkowych przy zachowaniu bardzo dobrej czystości sygnału. W DX160 zdecydowano się na zmianę i wybrano dwie, wcale nie niższej klasy kości Cirrus Logic CS43198. Efekt okazuje nie tylko nie gorszy, a nawet lepszy. Moc na wyjściu zbalansowanym jest skromnie, ale jednak wyższa bo zamiast 6,2 Vrms mamy tutaj aż 6,4 Vrms co pozwoli na wysterowanie praktycznie wszystkich słuchawek dostępnych na rynku w stopniu satysfakcjonującym. Do tego minimalnie bo minimalnie, jednak mimo wszystko udało się podnieść również i tak bardzo wysoki wskaźnik poziomu odstępu szumu od sygnału. Ibasso chwali się, że te niewiarygodnie imponujące cyfry, nie są teoretycznymi wynikami, a rzeczywiście potwierdzonymi pomiarami dla wyjścia słuchawkowego. Są one lepsze od wielu urządzeń włącznie z tymi stacjonarnymi. Biorąc pod uwagę, że to odtwarzacz przenośny ze średniej półki cenowej ciężko w to uwierzyć jednak niezależne pomiary zdają się rzeczywiście potwierdzać dane podawane przez Ibasso.

Producent deklaruje czas pracy do 13 godzin jednak u mnie było to bliżej 9-10 co można uznać za przeciętne choć łagodzone nieco dzięki obsłudze szybkich ładowarek. Tak czy inaczej, nadal jest to jakaś poprawa w stosunku do realistycznych 6-7 godzin z DX220. W stosunku do droższego brata zmniejszono pamięć z 64gb do skromnych 32gb, nadal pozostawiając jeden slot na karty SD. Kolejnym elementem w którym DX160 jest gorszy od odtwarzacza flagowego to dekodowanie formatu DSD256, gdzie DX220 jest w stanie poradzić sobie nawet z DSD512. DX160 jest za to cieńszy i lżejszy od niego więc dzięki zwiększonej poręczności jest łatwiejszy w obejściu na co dzień. Pomocne w tym jest również znaczne obniżenie nagrzewania się podczas pracy do poziomu ledwo letniego. Jeśli dla kogoś jest to ważne DX160 otrzymał za to sprzętową obsługę dekodowania formatu MQA.

Ibasso DX160 nie jest natomiast już urządzeniem modularnym. Nie ma możliwości wymiany modułów wzmacniacza tak jak ma to ma miejsce w DX150, DX200 i DX220.


System i Funkcje: 

System i samo działanie urządzenia są dokładnie takie same jak w DX220 czyli bardzo dobre i szybkie. Mamy tutaj Androida 8.1 Oreo bez dostępu do sklepu Google Play ze względów licencyjnych. Pozostaje ręczne instalowanie aplikacji lub przy pomocy sklepu APKpure. Ewentualnie można posiłkować się zmianą systemu na niefabryczny pod nazwą Lurker. Serwisy streamingujące jak Spotify i Tidal oczywiście działają i zachowują się dokładnie tak samo jak w telefonach, wliczając w to tryb offline.



Główną aplikacją do odtwarzania muzyki ponownie jest tutaj ładny i szybki Mango Player posiadający wszystkie opcje, które taka aplikacja posiadać powinna włącznie z bardzo imponującym equalizerem umożliwiający drobiazgową ingerencję w pasmo. Zajmuje cały ekran i podczas jej użytkowania możemy w zasadzie zapomnieć iż to ciągle android, a nie dedykowany system ściśle muzyczny.



Jedyną zmianą w stosunku do DX220 jest brak możliwości uruchomienia odtwarzacza w purystycznym trybie Mango OS zamiast Androida.


Brzmienie:

Pomimo zastosowania innej kości dac DX160 podobnie jak flagowy DX220 oferuje brzmienie neutralne oraz aptekarsko wręcz wyważone. Jeśli ktoś nie czytał to w swojej recenzji odebrałem DX220 jako w równym stopniu analitycznego co ciepłego i muzykalnego. DX160 natomiast zdaje się przechylać ten stosunek odrobinę bardziej w stronę muzykalności choć ciężko powiedzieć, aby był jakoś nadzwyczajnie ciepły. Jednocześnie nie ma się wrażenia, aby posiadał szczególne ciągoty do analitycznego i płaskiego grania. Sprawa w gruncie rzeczy rozbija się o zaimplementowane filtry cyfrowe, które omówię dokładniej w dalszej części tekstu. W każdym bądź razie na najbardziej referencyjnym filtrze DX160 gra bardzo podobnie do droższego modelu i nie tylko przypominając go tym samym stylem, ale i nieprzyzwoicie wysoką jakością całości. Mówię że prawie tak samo, bo ciężko nawet powiedzieć aby grał gorzej. W zasadzie jest to lekka zmiana nastawienia. DX160 podaje dźwięk grubszy i odrobinę bliżej słuchacza przez co sprawia wrażenie bardziej angażującego choć kosztem zmniejszenia charakterystycznej pewności siebie serwowanej w droższym modelu oraz przy nie aż tak super wysokiej precyzji przy wyciąganiu ostatnich subtelności z nagrania. Gdyby tak jednak dzielić włos na czworo i porównywać super dokładnie to różnice były by raptem kilkuprocentowe. W kontekście dużej różnicy w cenie różnice wydają się dla mnie wręcz pomijalne. Podsumowując, DX160 choć nie gra identycznie co DX220, to gra moim zdaniem równie dobrze.

Ibasso DX160 i Sony Z1R

Wysokie tony rozciągnięte bardzo dobrze, gładkie i dobrze wysycone. Celują bardziej w realistyczne i niewyżyłowane oddanie, dzięki czemu są doskonale odczuwalne bez uczucia buty czy rygoru. Średnica z wyraźnymi wokalami z lekką oznaką dodatkowego nasycenia kolorytem. Jest gładko, realistycznie, dokładnie, ale emocjonalnie i wciągająco. Bas sprężysty, szybki i mocny. Bardzo niskie zejście i porządne wypełnienie. Doskonale współgra z lekko osłodzonymi tonami wysokimi i średnimi. Nie wchodzi im w paradę, a i bynajmniej o żadnym przynoszeniu wstydu też mowy być nie może. Podobnie jak pozostałe zakresy jest bliski i silnie odczuwalny.

Nie mogę się zdecydować czy najlepiej pasuje tu określenie liniowego czy też całościowego ocieplenia. DX160 nie preferuje żadnego konkretnego sposobu w jakimś konkretnym paśmie czy przy użyciu jakiejś innej sztuczki aby podkolorować przekaż. Brzmienie przekrojowo jest bardzo koherentne, powiedziałbym nawet że wyjątkowo z uwagi iż każde pasmo traktowane jest w dokładnie ten sam sposób. Nie potrafię wskazać palcem żadnych górek czy dołków. Zwyczajnie, całość wydaje się lekko bardziej kolorowa odchodząc w bardzo niewielkim stopniu od neutralności w wydaniu referencyjno-studyjnym.

Scena bardzo obszerna z dużymi źródłami przekonywująco i holograficznie rozmieszczonymi w przestrzeni. Rozdzielczość bardzo wysoka, przejrzystość wyśmienita, separacja bardzo dobra choć przez przybliżenie i powiększenie elementów, nie aż tak wysoka jak na przykład w DX220. Ogólnie to DX160 technikalia ma na poziomie niebezpiecznie bliskim do urządzeń dwukrotnie droższych i naprawdę czuć, że dyszy im już dosłownie w kark. Biorąc pod uwagę że łączy to ze sporą dozą muzykalności nie sposób nie zauważyć, że brzmieniowo pozycjonuje się znacznie powyżej ceny za jaką proponuje go producent.

Neutralny balans tonalny i charakter choć lekko osłodzone oznaczają za to sporą uniwersalność w połączeniu z różnymi słuchawkami bez narzucania specjalnie swojego mocnego charakteru. To oczywiście również w pewnym sensie miecz obusieczny. Mam przez to na myśli, że jeśli posiadane przez nas słuchawki mają jakieś ewidentne wady lub zwyczajnie manierę, która nam nie do końca pasuje to w połączeniu z DX160 czy jakimkolwiek innym podobnie grającym odtwarzaczem, może ona zostać obnażona zwłaszcza przy tak wysokiej klasy przejrzystości i rozdzielczości. Jeśli nie chcemy zmieniać charakteru posiadanych słuchawek, ani nie ma potrzeby naprawiania ich uchybień to DX160 sprawdzi się doskonale dając im silny, bezpieczny i z natury muzykalny fundament. Podłączając do niego słuchawki nawet z absolutnie najwyższej półki nie miałem wrażenie jako by DX160 był jakkolwiek wąskim gardłem w takim połączeniu. Wręcz przeciwnie, z łatwością dotrzymywał im kroku i pozwalał w pełni rozbłysnąć ich walorom.

Muszę przyznać, że sporo napociłem się przy powyższym opisie bo po prostu źle mi się testowało DX160. Nie, wcale nie dlatego że jest z nim coś nie tak. Po prostu jak tylko zasiadałem do krytycznych odsłuchów ciężko było mi się skupić na jego konkretnych cechach. Skubaniec niepostrzeżenie odwracał uwagę od siebie i ciągle łapałem się na tym, że zamiast notować spostrzeżenia do recenzji odtwarzacza, słucham muzyki dla przyjemności wystukując przy tym radośnie rytm. Taką wrodzoną skromność to ja rozumiem!

Ibasso DX160 i Campfire Audio Vega

Filtry cyfrowe:

Zmiany wprowadzane przez filtry w DX160 w przeciwieństwie do DX220 są dość łatwo obserwowalne. Dostępne do wyboru są cztery i zmiany wedle mojego ucha przedstawiają się następująco:

Fast Roll Off - najrówniejsze i najbardziej referencyjne ustawienie
Short Delay Slow Roll Off - pełniejsze kształty, nieco bliższe brzmienie, ale też odrobinę wyostrzone wysokie tony
Short Delay Fast Roll Off - pełniejsze kształty tak jak w poprzednim ale w połączeniu z bardziej referencyjnymi wysokimi tonami z pierwszego filtra
Slow Roll Off - krawędzie nieco złagodzone przez co całość wydaje się spokojniejsza ale również kreowany obraz nie jest aż tak wyraźny i nie tak czysty

Jeśli kogoś to interesuje to mnie najlepiej słuchało się z filtrem Short Delay Fast Roll Off i powyższy opis dźwięku dotyczy w największym stopniu właśnie tego ustawienia. Delikatnie bo delikatnie, ale jednak przesuwa on brzmienie ku bliższemu i bardziej angażującemu natomiast filtr Fast Roll off to bardzo podobna maniera do kreowania dźwięku co w DX220.

Ibasso DX160 i Shozy & NEO BG

Porównania:

Ibasso DX220 (Recenzja) - daje minimalnie większy, bardziej monitorowy wgląd w nagranie natomiast DX160 wydaje się być mniej precyzyjny, a bardziej angażujący kreując kształty pełniejsze i bliższe. Balans tonalny w obydwu jest taki sami czyli neutralny, natomiast DX220 jest bardziej napowietrzony i bardziej dopolerowany z wyraźniejszą separacją. Scena dźwiękowa równie duża tyle że DX160 wypełnia ją ciaśniej samymi źródłami dźwięku, a DX220 w większym stopniu dodatkowym powietrzem zwiększając przy tym odstępy między nimi. Różnica w większym stopniu składa się na inne podejście do tematu niż samą jakość. Biorąc pod uwagę ogromną różnicę w cenie i bardzo niewielką różnice w samym dźwięku ciężko w tym momencie z czystym sumieniem polecić zakup DX220 zamiast DX160 chyba, że zależy nam na wymianie modułów wzmacniacza, które nie da się ukryć zmieniają sygnaturę dźwięku w sposób radykalny.

Fiio M11 (Recenzja) - kładzie lekki nacisk na przybliżenie pierwszego planu, jest przy tym bardziej analityczny napięty i nastawiony na wyciąganie mikrodetali z nagrania kosztem naturalności. DX160 jest cieplejszy, bardziej dociążony, równiejszy, bardziej organiczny i jedynie niewiele mniej szczegółowy. Choć działaniu DX160 daleko do bycia powolnym to jednak M11 działa szybciej i bardziej płynnie. Piękne ekrany w obydwu jednak M11 ma mniej żywe kolory i chłodniejszy odcień. Jest też większy oraz kanciasty, ale pracuje dłużej na jednym ładowaniu i posiada dwa sloty na karty sd.

Ibasso DX150 (Recenzja) - posiada więcej basu i całościowo jest grubszy, bardziej miękki i wygładzony. DX160 jest szybszy, sprawniejszy, bardziej dokładny i skupiony. Wysokie tony znacznie lepiej rozciągnięte w DX160 dodają więcej wyrazistości i powietrza. Posiada on też większą przestrzeń i wyższą rozdzielczość. Co prawda obydwa posiadają nieco innych charakter to jednak DX160 pomimo, że jest tańszy jednocześnie jest o przysłowiową klasę lepszy. DX150 gabarytami jest grubszy, cięższy, a tak że posiada wolniej działający system. Dzięki możliwości wymiany modułów wzmacniacza skutecznie może jednak zniwelować dystans dzielący go do DX160.

Ibasso DX160 i Meze Rai Penta

Podsumowanie:

Nie wiem jaki cel przyświeca Ibasso wypuszczając o połowę tańszy odtwarzacz grający niemal na tym samym poziomie co ich flagowiec. Można na ten temat jedynie spekulować czy flagowiec okazał się zbyt drogi czy może to konkurencja za bardzo dokręciła śrubkę. Nie ulega jednak wątpliwości, że DX160 gra po prostu o wiele za dobrze jak na cenę w jakiej jest oferowany. Co więcej, uważam że jego odrobinę bardziej angażujący charakter może wielu osobom nawet bardziej przypaść do gustu. Ze względu na mniejsze gabaryty, wydłużony czas pracy, zmniejszone wydzielania ciepła jest też łatwiejszy w użytkowaniu na co dzień. Nie dostajemy co prawda możliwości wymiany modułów wzmacniacza tym niemniej uważam, że Ibasso DX160 to zarówno najlepiej grający odtwarzacz do 2000zł jak i przekrojowo po prostu strasznie dobre urządzenie bez niedoróbek.

Strona producenta: http://www.ibasso.com/

Serdecznie dziękuję AudioHeaven.eu za użyczenie sprzętu do recenzji.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ibasso DX120 Recenzja - Mniej znaczy więcej

Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają.

Jako że u Ibasso zmiany dźwiękowe wraz ze zmianami oprogramowania to nie nowość, zaznaczam że urządzenie testowałem na oprogramowaniu z numerkiem V2.0.0

Wygląd i budowa:

Wraz z odtwarzaczem w niedużym pudełku znajdziemy:

- kabelek do wygrzewania wyjścia słuchawkowego
- kabel USB
- kod zniżkowy do wykorzystania w sklepie hdtracks.com
- przejściówka z mini jack na coaxial
- ochronna szybka do naklejenia na plecki, z przodu naklejona jest już fabrycznie
- silikonowe etui, a w zasadzie bumper ponieważ nie chroni ani plecków ani ekranu.



Wygląd całkowicie nowatorski z płynnie zaokrąglon…

Ibasso DX220 AMP8 i AMP9 Recenzja - Punkt odniesienia

Ibasso po dwóch latach odsyła na emeryturę swój flagowy odtwarzacz i wprowadza nowość pod nazwą DX220. Technikalia robią wrażenie, bo na pokładzie mamy dwie kości ESS Sabre 9028pro z przeznaczeniem do sprzętu stacjonarnego, 5 calowy ekran dotykowy od Sharpa, 8 rdzeniowy procesor, 4gb ramu, nowoczesny Android 8.1 Oreo, dwukierunkowy Bluetooth 5.0 z LDAC i Aptx, obsługę MQA oraz DSD512. Pozostawiono też możliwość wymiany modułów wzmacniacza, a w zestawie znajduje się nowa konstrukcja AMP1mk2. Imponujące zważywszy że cena pozostała w zasadzie bez zmian w stosunku do poprzednika. No dobrze, ale czy rzeczywiście warto się nim zainteresować?

Wygląd i budowa:

Unboxing w przypadku DX220 to nie lada wydarzenie bo tym razem Ibasso poświęciło opakowaniu więcej uwagi.



Pudełko z fakturą materiału imitującą nieco skórę oraz fikuśnie przecięte pod skosem. Po wysunięciu w efektowny sposób ukazuje nam się odtwarzacz. Jeśli widzieliście filmiki z wypadającymi z pudełek smartfonami podczas nieostrożnego…

Shanling M5s Recenzja - Arbiter elegancji

Do niedawna Shanling był mi kompletnie nie znaną firmą z dalekiego wschodu. Mój pierwszy kontakt z ich najmniejszym odtwarzaczem M0 zrobił na mnie jednak tak pozytywne wrażenie swoim wyrafinowanym brzmieniem iż od razu ustawiłem się w kolejce do testów ich najnowszego i najdroższego zarazem odtwarzacza. Jest to gorąca jeszcze nowość, która debiutuje na rynku dosłownie w tym momencie. Czy Shanling M5s podoła w zatłoczonym już mocno przedziale odtwarzaczy z okolic 2tys zł?

Wygląd i budowa:

Tradycyjne schludne pudełko opisujące główne cechy urządzenia.


Zawartość bardzo uboga bo poza samym odtwarzaczem w środku znajduje się jedynie kabel usb. Co prawda producent oferuje estetyczne etui jako akcesorium, ale moim zdaniem jakieś nawet najprostsze powinno znaleźć się w zestawie fabrycznym.



Bardzo nowoczesny wygląd, wykorzystujący zakrzywione szkło zarówno z przodu jak i z tyłu. Korpus to doskonale obrobiony, matowy metal. Żadnych niedoróbek i ostrych krawędzi. Bardzo solidna całkowicie sztywn…