Przejdź do głównej zawartości

Ibasso DX120 Recenzja - Mniej znaczy więcej


Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają.

Jako że u Ibasso zmiany dźwiękowe wraz ze zmianami oprogramowania to nie nowość, zaznaczam że urządzenie testowałem na oprogramowaniu z numerkiem V2.0.0

Wygląd i budowa:

Wraz z odtwarzaczem w niedużym pudełku znajdziemy:

- kabelek do wygrzewania wyjścia słuchawkowego
- kabel USB
- kod zniżkowy do wykorzystania w sklepie hdtracks.com
- przejściówka z mini jack na coaxial
- ochronna szybka do naklejenia na plecki, z przodu naklejona jest już fabrycznie
- silikonowe etui, a w zasadzie bumper ponieważ nie chroni ani plecków ani ekranu.



Wygląd całkowicie nowatorski z płynnie zaokrąglonymi boczkami w kształcie fali. Urządzenie wykonano z doskonale obrobionego metalu gdzie przy bliższych oględzinach widać nawet drobne fale wewnątrz większych fal które poza walorem estetycznym sprawiają że odtwarzacz nie jest śliski i pewnie leży w ręce czemu sprzyjają również całkiem zgrabne gabaryty. Zastosowany ekran jest bardzo dobrej jakości oraz ochoczo reaguje na dotyk.


Góra - usb typ-c, dwa sloty na karty sd, wyjście spdif


Lewy bok


Prawy bok - play/next/back, regulacja głośności przyciskami, włącznik


Dół - wyjście liniowe, słuchawkowe 3,5mm oraz zbalansowane 2,5mm


Odtwarzacz co prawda nie należy do najmocniejszych na rynku ale daleko mu również do bycia słabeuszem i spokojnie, nawet z zapasem da sobie radę z wszelkimi słuchawkami które można traktować jako przenośne. Deklarowane działanie w okolicach 16 godzin na jednym ładowaniu to już natomiast wynik wybijający się zdecydowanie ponad normę. Miłym dodatkiem jest też możliwość używania szybkich ładowarek QuickCharge 2.0. DX120 nie posiada pamięci dostępnej dla użytkownika za to mamy dwa sloty na karty sd. Miły gest zważywszy że kiedyś wydawało się że zostanie to standardem w wysokiej klasy odtwarzaczach jednak praktycznie żadne nowsze urządzenie nie posiada tej opcji optując za wbudowaną pamięcią i jednym slotem.


System i funkcje:

Pozostałe odtwarzacze Ibasso oparte na Androidzie posiadają zainstalowaną aplikację o nazwie Mango która tutaj robi za cały system operacyjny. Jest całkiem prosta, intuicyjna i w zasadzie sprowadza się do raptem trzech głównych ekranów.




Pierwszy to wybór czego chcemy posłuchać, drugi to aktualnie odtwarzany utwór, a trzeci to ustawienia, equalizer, wybór filtrów cyfrowych i tym podobne.

Całość działa naprawdę szybko i dość płynnie. Wszystkie niezbędne funkcje których można się spodziewać od nowoczesnego odtwarzacza w stylu obsługi trybu gapless, usb dac, wyświetlania okładek czy equalizer zostały oczywiście zawarte. Zrezygnowano natomiast z funkcji sieciowych pod postacią bluetooth oraz wifi. Oznacza to brak serwisów streamingowych oraz brak obsługi słuchawek bezprzewodowych. Odnoszę wrażenie że Ibasso czerpało przy tym inspirację z ostatnich odtwarzaczy Sony które z pełną świadomością wbrew dzisiejszym trendom skonstruowało odtwarzacze który świadomie odrzucają większe skomplikowanie na rzecz prostszej, bardziej purystycznej formy w celu uzyskania jak najwyższej jakości dźwięku.


Narzekać można troszkę na to iż w zależności jaki format pliku jest odtwarzany urządzenie może się nieco nagrzewać lub nawet bardzo nagrzewać jeśli używany szybkiej ładowarki podczas odtwarzania muzyki. Niestety Ibasso znowu zapomniało o funkcji blokowania klawiszy choć tym razem nie jest to aż tak bardzo uciążliwe ponieważ zrezygnowano z potencjometru na rzecz przycisków do sterowania głośnością. Moim zdaniem słusznie bo przecież nie ma potrzeby stosować potencjometrów skoro i tak niemal w każdym przenośnym odtwarzaczu mamy cyfrową kontrolę głośności z pewną skończoną ilości stopni. Wyjątkami z analogową kontrolą są np Colorfly C10 i Shozy Alien+ (Recenzja) i tam rzeczywiście ma to sens. Na pochwałę za to zasługuje sprawna obsługa dwóch kart sd. Zaaplikowałem jednocześnie 120gb oraz 200gb po czym odtwarzacz rozpoczął ich skanowanie co zajęło mu dobrych kilka minut jednak tutaj miła niespodzianka - odtwarzacza można normalnie używać w tym czasie jedynie działa wyraźnie wolniej. Po przeskanowaniu całość działa bardzo szybko łącznie z uruchamianiem które trwa lekko poniżej 15 sekund czyli prawie dwa razy szybciej niż przykładowo Astell&Kern AK300.


Brzmienie:

Nie będą ukrywał że zarówno strojenie jak i poziom jakościowy DX120 było dla mnie sporym zaskoczeniem. Testowany przeze mnie niedawno DX150 stawiał na zmiękczenie dźwięku w stosunku do DX200 i sądziłem że ta tendencja do umilania zostanie utrzymana. Ibasso za nic ma jednak moje oczekiwania i DX120 to stosunkowo jasne i niesamowicie przejrzyste brzmienie. Zmiękczenie i otłuszczenie z droższego modelu zastąpiono nie rzucającymi się w oczy jednak twardymi jak skała muskułami. Nie pasują do niego jednak określenia chudy, kliniczny czy nazbyt analityczny. Brzmienie potrafi być subtelne i nie zatraciło całkowicie zmysłowości ale nie owija też w bawełnę. To co jest twarde brzmi twardo, to co miękkie brzmi miękko jednak nic na siłę. Masz słabe nagranie pełne sybilantów i kompresji to będzie to słychać tyle że te felery nie zostaną Ci wciśnięte do gardła. Nie stara się dodatkowo upiększać, dopalać, zmiękczać, wygładzać bo i nie musi silić się na takie sztuczki posiadając niespotykanie (w tych pułapach cenowych) wysoki poziom technikaliów dzięki czemu, pozwala zabłysnąć dobrym realizacjom. Dźwięk pomimo że jest nieco odchudzony w basie nadal pozostaje wystarczająco dociążony na średnicy i nie wypada anemicznie. Szczupły ale z kolorami, a nie blady i niezdrowo kościsty.

 

Wysokie tony. Jednym słowem cudo. Talerze doskonale dźwięczne, metaliczne, błyskotliwe bez zamazanych krawędzi czy zmiękczenia. Jednocześnie nie podkreślają dodatkowo niedoskonałości. Jeśli w nagraniu zarejestrowano ziarniste lub szeleszczące wysokie tony to DX120 zrobi co może aby na pocięły Ci uszu ale nie jest cudotwórcą. Wysokich tonów jest dużo ale nie sprawiają wrażenia podbitych i świetnie dogadują się ze średnicą.

Średnica doskonale wyważona. Ani gruba, ani chuda, ani jasna, ani ciemna. Przekazuje maksymalnie dużo możliwych detali nie poświęcając przy tym ani jednego procenta z naturalności i co najważniejsze nie została odchudzona w celu poprawy przejrzystości a więc ludzki pierwiastek brzmienia pozostał nienaruszony, a namacalne wokale wręcz wychodzą ze słuchawek.

Bas oszczędniejszy w ilości o skromniejszej kubaturze jednak z nawiązką odpłaca nam się rewelacyjnym poziomem jakościowym. Każda dźwiękowa wibracja jest perfekcyjnie kontrolowana oraz wygaszana z laserową precyzją. Nic się nie rozłazi, nie dudni ani nie zostaje z tyłu, a bogactwo rozpoznawalnych tekstur wbija w fotel. Nie jest to bas z całą pewnością dla wielbicieli miękkich pluszowych kołderek, a raczej dla żołnierskiej dyscypliny.

Ogromna rozdzielczość, rewelacyjna separacja oraz wspaniała przejrzystość. Brzmienie jest wręcz kryształowo czyste jednak jakimś cudem potrafi zachować w tym umiar. Do tej pory żadne urządzenia oparte na kości Asahi Kasei nie brzmiało dla mnie nawet w najmniejszym stopniu sucho i niemuzykalnie i DX120 nie jest tu wyjątkiem. Kostka AK4495 w którą wyposażono deixa to już nie przelewki. Ta kość to w końcu były flagowiec ustępujący jedynie nowszemu AK4497 w który wyposażono między innymi topowego Astell&Kern SP1000. W całej swojej technicznej perfekcji brzmienie nigdy nie wpada w nadmierną analityczność. Grając w szybki tempie nigdy nie traci pewności siebie, a więc brak też wyczuwalnej nerwowości objawiającej się czasami w gorszych urządzeniach poprzez niechlujne urywanie końcówek wybrzmień. Przestrzeń bardzo dużych rozmiarów z ogromną ilością powietrza pomiędzy instrumentami. Niestety ucierpiała nieco głębia i granie planami. Mocne doświetlenie całości sprawiło że instrumenty są ustawiane raczej w jednej płaszczyźnie, głównie na boki. Zwyczajnie brakuje na scenie zaciemnionych miejsc z których kolejne instrumenty mogły by się znienacka wyłonić.


Dźwięk jest jasny, a bas lżejszy jednak zachowano odpowiednią dozę barwności tak że całość brzmi wysoce wiernie i nadal naturalnie. Nie oczekuj jednak że DX120 ociepli przekaz, doda basu czy nasyci mocniej średnicę. Takie odstępstwa dla perfekcjonisty były by wbrew jego naturze. Etymotic ER4XR brzmią super klarownie, czysto, gładko oraz uber rozdzielczo jednak bas nie powala ilością. Świetnie sprawdzi się lżejszych gatunkach jednak w rocku, metalu czy ciężkiej elektronice może być zbyt zwiewnie. Campfire Vega (Recenzja) za to otrzymując solidną dawkę dyscypliny, popisując się swoimi mistrzowskimi umiejętnościami. Bas nieco się zmniejszył jednak nadal wbija w ziemię ale jakby jeszcze bardziej stanowczo niż zazwyczaj, co nie sądziłem że jeszcze jest możliwe. Bardziej doświetlona średnica się przybliżyła, a wysokie tony pozostały bardzo dobrze zaakcentowane jednak bez wyostrzeń i innych niemiłych niespodzianek.


Poza klasycznym equalizerem DX120 oferuje możliwość drobnych korekt barwy poprzez:

Filtry cyfrowe - zaimplementowane w kości DAC często dostępne również w innych odtwarzaczach. Dla mnie efekt ich działania zależy od sparowanych słuchawek i danego nagrania. W najlepszym razie zmiany odczuwam jako subtelne natomiast czasami są dla mnie kompletnie nie słyszalne.

Sharp Roll off - najpełniejszy dźwięk z mocnym atakiem
Slow Roll off - przytemperowane wysokie tony o bardziej zaokrąglonych krawędziach
Short delay sharp roll off - pogrubiona średnica, najbardziej słyszalna na damskich wokalach
Short delay slow roll off - pogrubiona średnica i zaokrąglone wysokie tony
Super slow roll off - całościowo mniej bezpośredni, bardziej oddalony dźwięk ze zmiękczonym atakiem

Sound Mode - podobnie jak filtry zmiany są słyszalne jednak w równie delikatny sposób.

Original - (w menu jest literówka i opisany jest jako Origional) - najlepiej zbalansowany dźwięk
Reference - najtwardszy i analityczny
Natural - najgrubszy i najcieplejszy
Classical i Traditional - wrzucam do jednego wora bo ciężko mi je rozróżnić. Generalnie najbardziej wygładzony dźwięk o zaokrąglonym ataku.

Jak by się ktoś zastanawiał to dla mnie całościowo najlepiej brzmi kombinacja filtru Sharp roll off z trybem Original.



Porównania:

Ibasso DX150 (Recenzja) - o wiele bardziej masywny, miękki, gładki, mniejsza przestrzeń, mniej powietrza, mniej przejrzysty, więcej i bardziej zaokrąglony bas, sporo mniej i wygładzone wysokie tony. Obydwa muzykalne jednak DX150 jest bardziej barwny i stanowczo bardziej wyrozumiały dla słabszych nagrań. Kompletnie inne brzmienie oraz kompletnie inna funkcjonalność. DX150 to taki wygodny krążownik z miękkim zawieszeniem i lepszym wyposażeniem, natomiast DX120 to twardszy i szybszy sportowy przecinak.

Pioneer xdp100r - najbardziej podobny brzmieniowo odtwarzacz jaki znam. Ibasso zachowując zbliżoną tonację w zasadzie wyeliminowało wszystkie dźwiękowe bolączki Pioneera. Średnica nie jest odchudzona, barwa nie jest już szara tylko naturalna i to bez efektów ubocznych. Została bardzo duża przestrzeń, świetna separacja i przejrzystość a tak że świetna rozdzielczość. Obecnie podobne cenowo jednak Pioneer posiada pełnego Androida o wzorowej płynności, a więc jest o wiele bardziej funkcjonalny.

Cayin N5II (Recenzja) - o wiele mniejsza przestrzeń i przejrzystość, gęsta, nieco bajkowa średnica oraz mocniejszy jednak słabiej kontrolowany bas. Poza nieco drapieżnymi wysokimi tonami większa gładkość oraz ogólnie bardziej masywny dźwięk. Pełny android, a więc i większa funkcjonalność jednak sporo wolniejsze działanie i o wiele gorszej jakości ekran.

Sony WM1A (Recenzja) - trochę bardziej miękki, cieplejszy oraz bardziej masywny z większą ilością basu. Paradoksalnie ciemniejszy jednak z większą ilością i wysokich tonów o większym wyrafinowaniu. Rozdzielczość i przejrzystość pomimo innej barwy dźwięku praktycznie taka sama. Przestrzeń równie ogromna choć Sony podaje dźwięk również w wielu planach do przodu gdzie DX120 gra dość płasko w jednej płaszczyźnie raczej na boki. Obydwa to proste odtwarzacze bez wifi i streamingów choć Sonemu ostał się chociaż bluetooth za to jest ponad 4 razy droższy, większy, cięższy i posiada mniej mocy na wyjściu słuchawkowym.


Podsumowanie:

Tak wysoki poziom jakościowy zazwyczaj zostaje okupiony albo bardzo wysoką ceną albo skrajnym uproszczeniem systemu. Tutaj owszem mamy uproszczony system w stosunku do androida ale daleko mu do bycia spartańskim i jest wszystko to co niezbędne w tego typu urządzeniu. Ibasso odwaliło kawał dobrej roboty oferując prostszy odtwarzacz o jaśniejszym brzmieniu co docenią dźwiękowi puryści pragnący usłyszeć ostatni detal w nagraniu. DX120 oferując mistrzowską precyzję nie zapędził się jednak zbyt daleko i pozostał w świecie naturalnego i ludzkiego brzmienia. Krótko mówiąc: rewelacyjny poziom jakościowy o jaśniejszej barwie jednak niepozbawiony muzykalności i emocji. Poziomem brzmienia DX120 celuje w znacznie wyższą półkę cenową niż winszuje sobie za niego producent. Osobiście preferuję cieplejsze źródła ale DX120 gra na tak wysokim poziomie że byłbym w stanie dla niego zrobić wyjątek.

Serdeczne dziękuję AudioHeaven.eu za użyczenie sprzętu do recenzji.




Komentarze

  1. Recenzja bardzo fajna. Ponieważ ten grajek to podobna półka cenowa co alien, poproszę zatem o porównanie dźwięku do shozy alien +.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alien+ to bardzo podobna, wysoka szczegółowość jednak o bardziej nasyconej barwie i większej organiczności. Bas równie zdyscyplinowany w obydwu jednak Alien ma go więcej. Przestrzeń natomiast o wiele większa w DX120.

      Usuń
    2. Przestrzeń większa w dx120 jeśli chodzi o szerokość, czy również głębokość? A jeśli chodzi o holografię, to który lepszy?

      Usuń
    3. DX150 gra bardziej trójwymiarowo jednak na mniejszej powierzchni niż DX120.

      Usuń
    4. A w porównaniu do Alien+?

      Usuń
    5. Alien+ pod względem wielkości przestrzeni to ma z tej trójki najmniejszą o wyraźnie zaznaczonych granicach - jest intymnie jakby podczas nagrywania w studio. Jednak to taka dziwna bestia że instrumenty i wokale wydają się największe w skali, o największej wadze oraz najbardziej bezpośrednie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Ibasso DX150 Recenzja - Złoty Środek

Ibasso to jeden z czołowych producentów przenośnych odtwarzaczy muzycznych z Państwa Środka. Do niedawna super popularne odtwarzacze jak DX50 oraz DX90 pokazały że również mniej zamożne osoby może być stać na dźwięk naprawdę wysokiej klasy. Po paru cichszych latach Ibasso znowu bryluje na salonach. Nasz dzisiejszy bohater Ibasso DX150 został zaprezentowany kilka miesięcy temu wywołując nie małe zamieszenie tworząc nawet sporą konkurencję o wiele droższemu przecież, flagowemu DX200 ledwie w zeszłego roku.

Częstotliwość z jaką Ibasso wypuszcza aktualizację do swoich odtwarzaczy, a przede wszystkim zmiany przez nie wprowadzane również w sferze dźwiękowej obrosły już w legendy niemal tak duże jak te o awaryjności wysokich modeli słuchawek Grado. Z tego powodu na wstępie pragnę zaznaczyć że sprzęt był przeze mnie testowany na oprogramowaniu 2.10.275.

Wygląd i budowa:

Pudełko całkiem standardowe - bez szaleństw. W środku poza samym odtwarzaczem:
- tradycyjnie u Ibasso kabelek do wygrzewani…

Etymotic ER3SE oraz ER3XR Recenzja - Budżetowa Referencja

Etymotic to firma która wynalazła słuchawki dokanałowe, a wprowadzony w 1991 roku model ER4 wykorzystujący przetwornik armaturowy był tak przełomowy że produkowany jest z niewielkimi zmianami do dziś. Przez cały ten czas Etymotic nie poddaje się zmiennym modom i jest wierny swojej filozofii, a więc dostarczaniu referencyjnego, najdokładniejszego i możliwie najmniej podkoloryzowanego dźwięku. Nie będę ukrywał że jestem ogromnym fanem Etymotic i posiadam od wielu lat flagowe Er4-pt oraz Er4XR które to może nie w każdym aspekcie ale są w stanie dotrzymać kroku, a nawet wyprzedzić o wiele droższą multiprzetwornikową konkurencję. Nie dawno zostały zaprezentowane nowe, nieco niżej pozycjonowane modele ER3SE oraz ER3XR wedle zapewnień, oferujące jakość nie dostępną wcześniej na tym pułapie cenowym.

Tak jak w przypadku ER4 tak i ER3 oferowane są w dwóch równorzędnych wersjach a różnica polega na niedużym i liniowym podniesieniu basu w całym jego zakresie. Co ciekawe, Etymotic to nie firma r…