Przejdź do głównej zawartości

Ibasso IT01s Recenzja - Młodzieńczy entuzjazm


Pojedynczy przetwornik z dużą 10 milimetrową membraną z węglowych nanorurek pokrytą powłoką DLC (Diamond Like Carbon) działająca w polu magnetycznym o mocy 1 Tesli, galwanizowane obudowy, niemagnetyczne metalowe tulejki z wymiennymi metalowymi filtrami i zbalansowany kabel z miedzi monokrystalicznej w standardzie. Brzmi to jak specyfikacja jakichś nieprzyzwoicie drogich słuchawek od egzotycznego producenta, a tutaj proszę, dobrze mi znane Ibasso i to w dodatku wycenione na ledwie 800zł.

Wygląd, budowa i akcesoria:

Małe, tradycyjne u Ibasso pudełko.


W środku znajdują się:

- różnego rodzaju tipsy oraz pianki, w sumie aż 11 par
- metalowe etui, identyczne jak to przy Aune E1 (Recenzja)
- przejściówka ze zbalansowanego 2,5mm na niezbalansowanego 3,5mm jacka.
- dodatkowa para metalowych filtrów


Słuchawki wykonane są z plastiku pokrytego w procesie galwanizacji metalową powłoką przez co w dotyku wydają się zimne i twarde jak metal ale są przy tym bardzo lekkie. Wykończenie to niemal lustrzany, wysoki połysk więc łatwo się palcują ale równie łatwo się tych śladów pozbyć ściereczką. Słuchawki posiadają ergonomiczny kształt przez co nie ma problemu ze złapaniem poprawnego seala jednak są dosyć duże i wypełniają sporą część ucha przez co wygoda jest dobra, ale nie najlepsza. Poziom izolacji to też miejsce gdzieś po środku stawki - jest w porządku ale bez rewelacji.

Porównanie wielkości, od lewej: Tin Audio T2, Etymotic ER4XR, KZ ZST, Aune E1, Ibasso IT01s


Tulejki są metalowe z odkręcanymi filtrami również z metalu oraz gumowymi uszczelkami. Nie są to filtry akustyczne zmieniające brzmienie tak jak w przypadku np Phonak Audeo PFE czy AKG N40 (Recenzja), a ich funkcja jest jedynie ochronna. Plusik za umieszczenie dodatkowej pary zapasowych filtrów oraz kilku uszczelek w zestawie.


Miłym akcentem jest zbalansowany już fabrycznie kabel zakończony jackiem 2,5mm i dołączona przejściówka na tradycyjne niezbalansowane gniazda 3,5mm. Złącza do słuchawek to natomiast standardowy typ MMCX. Sam kabel jest bardzo przyjemny w dotyku, giętki ale nadal odpowiednio sztywny przez co nie plącze się zbyt łatwo.


Brzmienie:

Łagodna v-ka z nieprzesadnie podbitym basem, a na górze podbicie wysokiej średnicy zastąpiło bardziej tradycyjne podbicie wyższych sopranów. Brzmienie wysokiej próby, jędrne, świeże i młodzieńczo optymistyczne. Dźwięk raczej jasny i chłodny jednak w żadnym razie nie chudy i anemiczny, a wręcz przeciwnie. Krystalicznie czyste ale nie lekkie i eteryczne. Zaskakujące połączenie stosunkowo dużej masy z ogromną przejrzystością.

Bas mocny, liniowo podniesiony ale nie jestem przekonany czy już do końca uszczęśliwi wszystkich bassheadów. Wzorowo kontrolowany o genialnym impakcie. Jest szybki, pulsujący, rozdzielczy i wręcz kipi energią do tego stopnia że żadne nagranie, nie ważne jak szybkie czy skomplikowane nie jest w stanie go zaskoczyć. Odrobinę utwardzony, pięknie zdyscyplinowany przez co jego etyka pracy jest godna najwyższej pochwały. Posiada ogromna liczbę faktur, które oddaje z najwyższą pieczołowitością.

Średnica neutralna, jedynie z pewnym podbiciem które na ucho umiejscowiłbym gdzieś w okolicach 5-6khz przez co damskie wokale podawane są blisko i bez absolutnie żadnych woalów i mgiełek. Podobnie jak przy basie czuć imponującą rozdzielczość ale też pewne rozjaśnienie przekazu. Pomimo tej jasności nie słychać tendencji do sybilizacji co trapi wiele konstrukcji, które porywają się na podobne strojenie wykorzystując niskiej klasy przetworniki, najczęściej armaturowe. Osoby poszukujące miękkości, ciepła i przygaszonych świateł wprowadzających w romantyczny nastrój będą zawiedzione. Tutaj jest jasno, czysto, precyzyjnie, a więc i bez niedopowiedzeń. Średnica może i brzmi chłodniej ale obfituje w niuanse, jest intensywna czy wręcz euforyczna.

Wysokie tony bardzo dobrze rozciągnięte, neutralne bez żadnych słyszalnych dla mnie gór i dolin wartych wspomnienia. Bardzo klarowne, przejrzyste, tak wiem że nadużywam słowa rozdzielczość w tej recenzji ale po raz kolejny precyzja i właśnie rozdzielczość to, to co robi duże wrażenie. Talerze perkusyjne i cykadełka są perfekcyjnie doświetlone ale nigdy namolne. Doskonale dopełniają średnicę i bas tworząc bardzo koherentną i spójną całość. Ta homogeniczność dźwięku to również cecha o której wiele konstrukcji multiarmaturowych i hybrydowych może jedynie pomarzyć.


Przejrzystość i separacja stoją na bardzo dobrym poziomie, genialna natomiast jest dynamika dodająca dramatyzmu przy nagłych zmianach głośności w muzyce symfonicznej. Duża przestrzeń zarówno na boki i w głąb, klasyczna bez niespodzianek za to z rewelacyjną holografią. Pozytywnie zaskakuje również jak łatwo w IT01s rozpoznać który instrument gra na którym planie i moim zdaniem to zasługa ogromnej rozdzielczości (znowu) i ponadprzeciętnej precyzji z jaką Ibasso odtwarzają każdy, nawet najdrobniejszy element muzycznej układanki.

Słuchając IT01s przypomina mi się kultowa scena z filmu "Rocky", w której tytułowy bohater pełen optymizmu i energii wbiega po schodach na szczycie których czuje się jak mistrz świata, a my razem z nim. Czuć ogromne pokłady energii i młodzieńczy optymizm ale ciężko powiedzieć o spoconym kolesiu w dresie że jest wyrafinowany czy zmysłowy. W IT01s jest czysto, chłodno, z pełnym energii basem ale zachowują się jak młodzik który stara się zbyt mocno bo myśli że ma komuś coś do udowodnienia. Nie zapominajmy jednak że mamy do czynienia ze słuchawkami wycenianymi na grubo poniżej 1000zł. Można wytknąć wady jednak patrząc na całokształt jest wręcz nieprzyzwoicie dobrze. Sam fakt zresztą, że aby coś skrytykować muszę uciekać się do metafizycznych bajdurzeń, które w pełni zrozumieją wyłącznie twardzi audiofile o czymś świadczy. W brzmieniu IT01s życzyłbym sobie odrobiny więcej spokoju i mniejszego wyżyłowania bo wtedy było by epicko, a tak jest tylko lub aż, bardzo dobrze.


Porównania:

Etymotic ER3XR (Recenzja) - jedne i drugie posiadają bardzo wysoką rozdzielczość i szczegółowość natomiast robią to w inny sposób. Etymotic posiadają lżejszy bas oraz całościowo lżejsze i bardziej zwiewne, eteryczne brzmienie gdzie w IT01s na bas nie ma co narzekać gdyż jest go pod dostatkiem. Żeby było ciekawiej ER3 pomimo szczuplejszego basu wydają się cieplejsze i bardziej naturalne natomiast Ibasso chłodniejsze i czystsze. Wygoda w obydwu to sprawa bardzo indywidualna. Ibasso szczelnie wypełniają ucho ale nie wymagają głębokiej penetracji natomiast w Etymoticach jest dokładnie na odwrót.

Aune E1 (Aune E1) - podobne zarówno jeśli chodzi o sposób prezentacji jak i sam poziom grania. E1 posiadają więcej basu i bliższy pierwszy plan. IT01s są równiejsze, bardziej rozdzielcze oraz zachowują większą kontrolę oraz precyzję za to E1 sprawiają wrażenie bardziej eufonicznych. Instrumenty w E1 są większe w skali z efektowną przestrzenią tak jakby z uruchomioną funkcją crossfeed za to w IT01s przestrzeń co prawda bardziej klasyczna jednak lepiej oddaje granie planami. Izolacja trochę lepsza w IT01s natomiast komfort porównywalny pomimo innej budowy i innego stylu noszenia.

Fiio FH5 (Recenzja) - Ibasso pomimo że nie są całkiem neutralne to przy pofalowanym paśmie FH5 można powiedzieć że są wzorem neutralności. Ciężko tutaj nawet porównywać poszczególne elementy ponieważ prezentacje kompletnie się od siebie różnią. Ibasso na pewno są jaśniejsze i posiadają mniej basu, gorsza jest holografia i mniejsze instrumenty w skali jednak wydają się o wiele bardziej bezpiecznym wyborem ze względu na równiejsze, a przez to bardziej uniwersalne pasmo. Ani jedne ani drugie nie są wzorem jeśli chodzi o komfort i izolację jednak wyżej stawiam IT01s ze względu na mniejszą wagę oraz bardziej ergonomiczny kształt dzięki czemu o wiele łatwiej uzyskać poprawnego seala.


Podsumowanie:

Ibasso IT01s to naprawdę bardzo udany produkt. Oferują niezbyt często spotykane połączenie chłodniejszego i jaśniejszego brzmienia z porcją solidnego basu i to z technikaliami w wydaniu zdecydowanie ponad przeciętnym. Są całkiem wygodne, dobrze wykonane, wyposażone we wszystkie niezbędniki, a nade wszystko doskonale wycenione.  Jeśli zawsze marzyłeś o chłodniejszych i analitycznych słuchawkach ale zazdrościłeś ilości basu tym cieplejszym i ciemniejszym to proszę bardzo: Ibasso IT01s - jak znalazł dla Ciebie.

Serdeczne dziękuję AudioHeaven.eu za użyczenie sprzętu do recenzji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ibasso DX120 Recenzja - Mniej znaczy więcej

Ibasso kontynuuje odświeżanie portfolio również w niższych progach cenowych i tak po niemal roku od pierwszych zapowiedzi w końcu zmaterializował się DX120. Urządzenie tańsze, uboższe w funkcjonalność oraz wyraźnie mniejsze od krewniaków z wyższymi numerkami, a więc wydawało by się oferujące również niższą jakość dźwięku. Nic bardziej mylnego. Bohater recenzji jest idealnym przykładem że pieniądze nie grają.

Jako że u Ibasso zmiany dźwiękowe wraz ze zmianami oprogramowania to nie nowość, zaznaczam że urządzenie testowałem na oprogramowaniu z numerkiem V2.0.0

Wygląd i budowa:

Wraz z odtwarzaczem w niedużym pudełku znajdziemy:

- kabelek do wygrzewania wyjścia słuchawkowego
- kabel USB
- kod zniżkowy do wykorzystania w sklepie hdtracks.com
- przejściówka z mini jack na coaxial
- ochronna szybka do naklejenia na plecki, z przodu naklejona jest już fabrycznie
- silikonowe etui, a w zasadzie bumper ponieważ nie chroni ani plecków ani ekranu.



Wygląd całkowicie nowatorski z płynnie zaokrąglon…

Ibasso DX150 Recenzja - Złoty Środek

Ibasso to jeden z czołowych producentów przenośnych odtwarzaczy muzycznych z Państwa Środka. Do niedawna super popularne odtwarzacze jak DX50 oraz DX90 pokazały że również mniej zamożne osoby może być stać na dźwięk naprawdę wysokiej klasy. Po paru cichszych latach Ibasso znowu bryluje na salonach. Nasz dzisiejszy bohater Ibasso DX150 został zaprezentowany kilka miesięcy temu wywołując nie małe zamieszenie tworząc nawet sporą konkurencję o wiele droższemu przecież, flagowemu DX200 ledwie w zeszłego roku.

Częstotliwość z jaką Ibasso wypuszcza aktualizację do swoich odtwarzaczy, a przede wszystkim zmiany przez nie wprowadzane również w sferze dźwiękowej obrosły już w legendy niemal tak duże jak te o awaryjności wysokich modeli słuchawek Grado. Z tego powodu na wstępie pragnę zaznaczyć że sprzęt był przeze mnie testowany na oprogramowaniu 2.10.275.

Wygląd i budowa:

Pudełko całkiem standardowe - bez szaleństw. W środku poza samym odtwarzaczem:
- tradycyjnie u Ibasso kabelek do wygrzewani…

Etymotic ER3SE oraz ER3XR Recenzja - Budżetowa Referencja

Etymotic to firma która wynalazła słuchawki dokanałowe, a wprowadzony w 1991 roku model ER4 wykorzystujący przetwornik armaturowy był tak przełomowy że produkowany jest z niewielkimi zmianami do dziś. Przez cały ten czas Etymotic nie poddaje się zmiennym modom i jest wierny swojej filozofii, a więc dostarczaniu referencyjnego, najdokładniejszego i możliwie najmniej podkoloryzowanego dźwięku. Nie będę ukrywał że jestem ogromnym fanem Etymotic i posiadam od wielu lat flagowe Er4-pt oraz Er4XR które to może nie w każdym aspekcie ale są w stanie dotrzymać kroku, a nawet wyprzedzić o wiele droższą multiprzetwornikową konkurencję. Nie dawno zostały zaprezentowane nowe, nieco niżej pozycjonowane modele ER3SE oraz ER3XR wedle zapewnień, oferujące jakość nie dostępną wcześniej na tym pułapie cenowym.

Tak jak w przypadku ER4 tak i ER3 oferowane są w dwóch równorzędnych wersjach a różnica polega na niedużym i liniowym podniesieniu basu w całym jego zakresie. Co ciekawe, Etymotic to nie firma r…